Zapytany o konflikt, Kuba nie chce nic udzielać wywiadu. Robi tylko marsową minę, z której łatwo wyczytać, że ma dość kłód rzucanych ratownikom pod nogi. O ile łatwiej im przeskoczyć przeszkody, jakie stawia ze stadionem miasto, o tyle, tak po ludzku, trudno zrozumieć i pokonać te, jakie piętrzy TS Wisła. Tym bardziej, że prezes Towarzystwa - Rafał Wisłocki ostrożność, by nie rzec opieszałość w negocjacjach tłumaczy przykrymi doświadczeniami z Vanną Ly. Tak oto Towarzystwo sparzyło się w grudniu 2018 r., oddając klub przebierańcom, a konsekwencje ponoszą Bogu ducha winni ratownicy z Kubą na czele.
- Chcą wprowadzić swojego człowieka do naszej rady nadzorczej, a sami nie są w stanie wykazać, na co idą pieniądze, jakie my im dajemy w ramach umowy o współfinansowanie Akademii Piłkarskiej Wisły. Czyli nas chcą prześwietlać, a siebie nie pozwolą - kręci głową Kuba Błaszczykowski.
Czytaj więcej na
https://sport.interia.pl/klub-wisla-...-s,nId,4254133
Edit: Powyższa wypowiedź Kuby Błaszczykowskiego została usunięta z artykułu. Dziwne...