wolfy napisał(a):

Widzę trzy możliwości:
- Wisłocki to idiota który nie rozumie konsekwencji swoich medialnych wystąpnień
- Wisłocki żyje w jakiejś bańce mydlanej wierząc że kibice są po stronie TS, albo maks neutralni
- oba powyższe.
Dlatego nacisk kibiców na TS i jasne przedstawienie nastrojów pomogłoby oczyścić sytuację.
|
Czwarta możliwość: nie przejmuje się (niemerytoryczną w jego mniemaniu) krytyką, bo prawdziwi kibice są po jego stronie.
R. Wisłocki napisał(a):
|
Zwracam uwagę jedynie na merytoryczną krytykę, głosy, które wskazują, jakie działania można byłoby podjąć. Hejtem w social mediach się nie przejmuję, albo tak sobie wmawiam. Gdybym w ogóle nie czytał komentarzy w internecie, pewnie byłbym zdrowszy. Czasem jednak się zdarza. Coraz więcej osób, bardziej doświadczonych ode mnie w zakresie mediów społecznościowych, podkreśla, że np. na Twitterze jest coraz mniej merytorycznej dyskusji, a mnóstwo hejtu. Poza tym to głos tylko pewnej części, określonej grupy, wiem, że nie całości społeczeństwa. A ci najbardziej radykalni zwykle są najbardziej widoczni. Koncentruję się na swojej pracy, nie na tym, jak jestem postrzegany.
|
https://sport.onet.pl/pilka-nozna/ek...krakow/q3x94qj
Na marginesie: prawnik w TS albo nie wykonuje swojej pracy albo p. Wisłocki nie sługa się go, bo opowiada w wywiadzie o "sprzedaży i użyczeniu licencji". Takimi terminami może w uproszczeniu posługiwać się biznes, kiedy "kupuje" licencję na oprogramowanie, a nie osoby zaangażowane w negocjacje dotyczące znaku towarowego, kiedy wybór pomiędzy przeniesieniem praw a licencją jest przedmiotem negocjacji.
Z wywiadu wynika, że nie ma porozumienia w sprawie długu i w sprawie znaków towarowych. Co więcej, Wisłocki wypowiada się w takim tonie, jakby z góry zakładał, że ma rację i nie ustąpi.
Nie było planu B. Wisłocki umywa ręce: trudno było mieć plan B, bo nie miałem wiedzy, o tym, co się dzieje w klubie. Wątpię, aby rzeczywiście nie wiedział - Wisłocki raczej żali się, że nie dostał funkcji w RN. I może nawet powinien był dostać, ale istotą planu B w tej sytuacji, było: co z SA, jeśli BJK jej nie przejmie.