|
przyznaję, że w ogóle tego nie ogarniam.
Wyobrażam sobie, że pożyczyłem od pana Zenka od remontów, kasę na remont generalny mieszkania (pod zastaw tego mieszkania) i zleciłem mu ten remont, za kasę, jaką od niego pożyczyłem.
Pan Zenek za swoją kasę robi mi więc remont, a ja widząc, że zbliża się termin zwrotu pożyczki udaję, że nic się nie dzieje.
Pan Zenek w przeddzień ostatecznego terminu spłaty długu przeze mnie wychodzi z propozycją, że mogę oddać dług za rok, a w międzyczasie będziemy rozmawiać o tym na jaki kolor pozwolę mu pomalować ściany.
Czy to ja jestem chory, czy ten układ?
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|