|
Mecz trochę chaotyczny. Kanady nie odkryję, jeśli napiszę, że linia obrony gra słabo. Ze szczególnym uwzględnieniem Janickiego, choć po prawdzie to Sadlok też się w "dewenzywie" nie popisał.
Jednak nie przesadzałbym, że wygraliśmy głównie dzięki szczęściu. Nikt nie jest dobry przez przypadek. ŁKS u siebie grał dotychczas dużo lepiej niż na wyjazdach. M.in. wygrał z cracovią, strzelił dwie bramki Legii. Nie można się było zatem spodziewać łatwej przeprawy. Nawet czerwona kartka dla Juraszka tu nie dawała nam zasadniczej przewagi, jako że drużyny Ekstraklasy zwykły takich przewag nie wykorzystywać. Korona w osłabieniu w poprzedniej kolejce wygrała z cracovią, a w tej kolejce Arka w osłabieniu i na wyjeździe zremisowała z Lechem. To je polska liga, tego nie pomalujesz... Mak zagrał dobry mecz. Kuba wiadomo - profesura. Buchal - dwie świetne interwencje. To co razi to tempo gry. W trakcie akcji bywa, że porusza się 2-3 zawodników, reszta chodzi. Bardzo dużo podań było z pozycji stojącej. Wiele podań na dobieg niecelnych lub nie w tempo - widać, że w tym elemencie gry brakuje zrozumienia między zawodnikami. Takie są moje spostrzeżenia.
Jeszcze tak na marginesie - drażnił mnie jeden z komentatorów na C+. Darł się, że jest karny po tej ręce Janickiego, której nie było. Widział przewagę ŁKS na boisku, kiedy ten zupełnie takiej przewagi nie miał itp.
|