|
Nie pytałem o nazwisko, ale to było już wtedy, kiedy się wszystko wykrzaczyło i Sarapaty tu nie było. Zresztą Serek o nich by nie pisał.
Skoro jesteśmy w temacie i skoro powinienem pracować w piątek w nocy, a trochę mi się nie chce, to zasiadłem do lektury wywiadu z p. Wisłockim na interii. Zaczyna się od tego, że jeszcze nie wiemy, czemu nie dostaliśmy certyfikacji, bo nie dostaliśmy uzasadnienia decyzji PZPN. I problemem jest postawa PZPN, nie Wisły. To próba ucieczki od problemu. Zwłaszcza, że skoro odwoływaliśmy się od decyzji odmownej, to znamy jej uzasadnienie: brak umowy z lekarzem i brak zaświadczeń o niekaralności. O ile to pierwsze to rzeczywiście może być przeoczenie (brak załączenia istniejącej umowy, albo faktycznie brak umowy), to w przypadek w tym drugim nie wierzę. Raz się na dobrą wolę nabrałem, nigdy więcej. Zwłaszcza, że do żadnej sanacji w TS nie doszło.
Jeśli chodzi o fragment, który tak Was oburza - to jest jakieś zdanie wyrwane z kontekstu. Nie widzę słów o "weryfikacji" BJK, ale o "działaniu ostrożnym" i "niepowielaniu błędów". Rozumiem, że TS jest na cenzurowanym, mnie też irytuje, ale Wisłocki chyba chciał przekazać, że wcześniej TS był źle zarządzany (a on częściowo sam w tym uczestniczył), podejmowano decyzje nieostrożne i błędne, więc teraz - w toku negocjacji z SA, reprezentując interesy TS, ale mając na uwadze interes Wisły jako całości - działa w sposób bardziej wyważony. Ergo targuje się o interesy TS z BJK. Co z naszej (kibiców piłki nożnej) perspektywy jest irytujące, bo BJK postrzegamy jako szansę na ratunek, a TS brakuje kompetencji i możliwości, ale obiektywnie rzecz biorąc samo w sobie nie jest afrontem dla BJK.
Konta "czaro" na innych portalach (w tym tt) nie są moje. Nie odpowiadam za publikowane tam treści.
|