Problem z weryfikacją potencjalnego nowego właściciela SA jest taki, że takowej nie przeszedłby przede wszystkim sam TS...
Tak na serio - procedury weryfikacyjne jak najbardziej, pod warunkiem, że nie są tylko sztuką dla sztuki. Profesjonalizm nie polega na tym, żeby - jak np. w większości polskich wdrożeń ISO - odhaczyć, że dana procedura została formalnie przeprowadzona, nawet jeżeli w danym przypadku jest merytorycznie niepotrzebna.
Nie widzę żadnego merytorycznego uzasadnienia, żeby formalnie weryfikować kogoś, kogo zweryfikowało już 11 miesięcy praktyki i wzajemnych relacji gospodarczych. Równie dobrze można byłoby oczekiwać formalnej weryfikacji Cupiała, gdyby chciał podobnie wejść do Wisły. Tylko po co...? Takie zachowanie nijak nie znamionuje profesjonalizmu, jest tylko jego protezą, której sztuczność razi po oczach i wywołuje raczej uśmiech politowania, zamiast oczekiwanego efektu "profesjonalnej wizji".
Procedury są tylko środkiem do osiągania celu, a nie celem samym w sobie.