A ja właśnie po dzisiejszym meczu mimo wyniku jestem optymistą. Paradoksalnie strata gola odblokowała jakoś (też mentalnie co paradoksalne) wielu naszych piłkarzy i w końcu wielu z nich zaczęło brać ciężar rozegrania na swoje barki i momentami dominować nad rywalem w trudniejszym ataku pozycyjnym, akcje zaczęły się zazębiać: dwójki, trójkąty. Przed stratą gola to Lechia nas dominowała, nie pozwalała spokojnie wyjść z piłką z własnej połowy czy pola karnego a Wiślacy byli jakby nerwowi i sparaliżowani. Z czasem to minęło. Po stracie bramki mieliśmy parę fajnych sytuacji, zabrakło trochę szczęśćia. Podobała mi się gra Pawłowskiego, Chuki, Bashy. I po dzisiejszym meczu mimo, że punktów nie ma to mam więcej zaufania i nadziei co do pracy trenera Skowronka niż jeszcze 24h wcześniej. Po dzisiejszym meczu mam wrażenie, że nam potrzeba otwierającego mecz gola i my możemy wygrać mecz nawet 3-0 czy 4-0. Nie może być inaczej: przełamanie na dobre dla Wiślaków będzie w Mikołajki
