Wyświetl pojedynczy post
MaLk
Socios Wisła Kraków
 
Od: 08.2016

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#22031
Stary 26.11.2019, 18:46
Ten felieton na pierwszy rzut oka może wydawać się trafny, ale tylko na pierwszy.

Rzecz w tym, że to nie jest tak, że Filipiak zbudował jakiś samowystarczalny klub z mocnymi podstawami. Jeszcze mu do tego bardzo daleko.

Oczywiście, podstawowa różnica jest taka, że Filipiak pieniądze Cracovii "daje", a nie "pożycza", jak kiedyś Cupiał Wiśle. Dzięki temu w razie wyjścia Filipiaka z Cracovii, klub przynajmniej pozostanie bez wielomilionowych długów właścicielskich.

Tym niemniej Cracovia, wbrew obiegowej opinii, nie jest klubem rentownym, nie jest w stanie utrzymywać się z tego, co sama zarobi. Księgowo pokazuje zysk netto, ale brutalna prawda jest taka, że to jest zysk pod dwoma kluczowymi warunkami:
- że Comarch wcześniej zapłaci Cracovii duuużo więcej za reklamę,
- że uda się w danym roku zarobić (tj. sprzedać za więcej niż się kupiło) na sprzedaży zawodników sumy liczone w milionach złotych.

W ostatnich latach na liczbach wygląda to tak, że Cracovia musiała dostać od Comarchu 8,5-9 mln zł za reklamę i zarobić na transferach 9-11 mln zł rocznie, żeby wygenerować "zysk" na poziomie 4-5 mln zł.

Czyli faktycznie żadnego zysku nie ma, bo jak muszę komuś dać 10 zł, żeby od niego dostać 5 zł, to nijak nie ma mowy o tym, żeby na nim "zarobił" 5 zł.

Co się stanie jeśli pewnego razu Comarch, tak jak TF, wycofa się ze sponsorowania Cracovii? Wystarczy policzyć: rynkowo za usługi reklamowe klub dostanie 1-2 mln zł zamiast 8,5-9 mln zł. Jeśli nie trafi się kolejny Piątek czy Kapustka, na transferach wychodzących zarobi może drugie tyle. Krótko mówiąc, "z marszu" nie będzie zysku, tylko jakieś +/-10 mln zł straty rocznie, przy tej strukturze kosztów, co teraz...

Więc nie, do zbudowania klubu, Filipiakowi brakuje wiele. Na tę chwilę wszystko zależy od widzimisię Filipiaka i stałego dopływu pieniędzy zewnętrznych. Czym to się różni od tego, co było za w Wiśle za Cupiała...?

Bazę treningową Wisła miała dużo wcześniej, niby cudzą, wynajmowaną, ale według stanu na dzisiaj to Cracovia goni Wisłę, nie odwrotnie.

Więc sytuacja różni się tak naprawdę relacjami z miastem. Użytecznym i zdolnym do zarabiania na siebie stadionem. Akcjonariuszem miejskim, który najpierw uratował klub od bankructwa i podarował majątek, a potem łaskawie zrzekł się z góry wszelkich dywidend, stosując de facto pomoc publiczną. Więc tak, panie Franczak, twierdzenie o tym, że "im pomogli, a nam nie chcą" jest w pełni uprawnione.
Odpowiedz cytując