Wyświetl pojedynczy post
Wehrmacht
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 09.2009
Skąd: Katowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#21957
Stary 23.11.2019, 19:08
MaLk napisał(a):Wyświetl post
Wyjaśnijmy sobie jedno: tak ja, jak i zapewne zdecydowana większość osób, kibicujemy klubowi sportowemu Wisła Kraków. Aktualnie obowiązująca forma prawna, wynikająca z takich czy innych zdarzeń z przeszłości, jako zmienna uzależniona od uwarunkowań prawnych, jest kwestią wtórną.

Kwestią pierwotną, nie wtórną, jest natomiast to, że chociaż ciągłość klubu w zakresie dyscypliny piłki nożnej jest w pełnym zakresie (a nie np. przez "odtworzenia" upadłych w ten czy inny sposób klubów) zachowana w spółce akcyjnej, to drugi z podmiotów (równo)uprawnionych do prawa do tej nazwy, w sposób de facto wrogi, zarejestrował prawo do tej nazwy wyłącznie na siebie. Prawo do nazwy "Wisła Kraków" jako takiej, czyli do tego, co współdzielił ze spółką akcyjną.

Nie ograniczył się do tego, co od biedy można byłoby uznać za fair, czyli do nazwy "TS Wisła Kraków", ale wziął wszystko, czyli także to, co znajduje się w nazwie "Wisła Kraków S.A."

Pomijając aspekt etyczny takiego postępowania (w mojej opinii jednoznacznie naganny) oraz to, na ile S.A. byłaby mimo wszystko uprawniona do komercyjnego korzystania z tej nazwy na innych podstawach (np. swoja nazwa, zarejestrowane logo, wcześniejsze takie korzystanie), po prostu tego typu rejestracja nigdy nie powinna była zostać dokonana przez Urząd Patentowy i zapewne tylko nieudolności osób wcześniej zarządzających S.A. (czy były jakieś formalne sprzeciwy?) oraz czasowej zależności właścicielskiej od TS zawdzięczamy, że znak ten w takiej formie został zarejestrowany.

Podstawowym wymogiem, jakie powinien spełniać znak towarowy, aby mógł zostać zarejestrowany jest m.in. możliwość odróżnienia towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów drugiego przedsiębiorstwa. W sytuacji, gdy towary w tej samej kategorii gadżetów sportowych, odzieży sportowej czy imprez sportowych (czyli główny zakres, dla którego znak został zarejestrowany) pod nazwą "Wisły Kraków" produkowały dwa odrębne podmioty, z których zresztą jeden (SA) jest w powszechnym odbiorze na rynku zdecydowanie rozpoznawalny i postrzegany jako "główny" wprowadzający te towary na rynek, należałoby stwierdzić, że taki znak nie ma wystarczającej zdolności odróżniającej, co więcej, jego używanie przez TS z pominięciem SA, może wprowadzać klientów w błąd co do prawdziwego pochodzenia towaru. Przypominam, mówimy o używaniu znaku "Wisła Kraków", który dla przeciętnego Kowalskiego w Polsce będzie się kojarzył z klubem piłkarskim (a więc SA), a nie "TS Wisła Kraków", który pozwala jakoś te podmioty odróżnić przynajmniej u tych bardziej świadomych odbiorców.

Dopóki TS i SA pozostawały właścicielsko i zarządczo jedną strukturą, nikt na to nie zwracał uwagi, jednak w tej chwili konflikt interesów w tym zakresie stał się widoczny i ewidentny. Gdyby komukolwiek chciało się pójść o krok dalej w tej wojnie, SA mogłaby złożyć wniosek o unieważnienie rejestracji tego znaku - trudne, praco- i czasochłonne, ale możliwe.

Można więc doprowadzić do tego, że TS zostanie bez tego znaku i zamiast (domniemanych i wirtualnych) milijonów z tego tytułu, będzie miała okrągłe 0. Pomijając już więc aspekty etyki, dobrej czy złej wiary TS, ciągłości prawnej i organizacyjnej, podzielenie się własnością tego znaku np. w ramach transakcji "ugodowej" wiązanej ze zlikwidowaniem ryzyka wejścia przez SA na drogę postępowania o unieważnienie, jest jak najbardziej akceptowalne i "gospodarne" także z punktu widzenia TS.

Zwracam przy tym uwagę na jeszcze jedną rzecz. Mityczna wielomilionowa wartość znaku towarowego (abstrahując już od tego, kto i jak to obliczył i na ile trzeba byłoby ją dyskontować o ryzyko ewentualnego unieważnienia) jest tylko pustą liczbą, jeśli znak nie jest w adekwatnym do tej liczby stopniu wykorzystywany. Może być bowiem jak ze słynnymi innymi "srebrami rodowymi", czyli gruntem, który teoretycznie jest warty te dziesiątki milionów złotych, ale stoi, nie zarabia i tylko niszczeje. Jego faktyczna wartość przy takim wykorzystaniu to nie będą żadne miliony, tylko grosze.

My będziemy mogli obserwować, jak "na majątku" stowarzyszenia TS widnieją piękne składniki, a klub upadnie. Ale przynajmniej nikt nie powie, że ktoś działał na szkodę, prawda...?

---

Na marginesie - jeśli już TS-owi tak bardzo zależy na tym, żeby znaku się nie pozbywać "za darmo" i zabezpieczyć przed ryzykiem upadłości jednej ze stron, to mogą rozważyć założenie wspólnie z S.A. celowej spółki z o.o., do której TS wniesie aport w postaci znaku towarowego. Ona będzie miała prawo do znaku, a TS i SA udziały.
Wiesz, ja mam wrazenie, ze wiekszosc albo nie rozumie co piszesz, albo ma takie klapki na oczach z roznych powodow (obecna sytuacja, ryzyko upadku spolki, bezpieczenstwo znaku, wychowanie w tradycji, ze to TS jest ta jedyna najprawdziwsza Wisła, zwykly oportunizm czy po prostu postawa nie bo nie), ze nie wiem czy ma sens zebys sie tak produkowal.

A do tych osob z nawiasu, tych co ze strachu, z indoktrynacji, biedy TSu czy jakichkolwiek innych powodow probuja usprawiedliwiac TS: ZROZUMCIE wreszcie, zatrzymajcie sie na 30 sekund i pomyslcie - to ze pilka jest obecnie Spolka Akcyjna wynika tylko i wylacznie z przepisow prawa, ktorego wymagaly tego aby taka spolka sie stala. To PILKA JEST TA WASZA, NASZA WISLA TS, o ktorej spiewacie. I spiewacie na stadionie, a nie meczach szachowych czy pojedynkach szpadzistow ( o ile jest taka sekcja, bo kogo to obchodzi?)
Co wiecej jak juz wyjasnial Malk w poprzednich wpisach - przy sprzedazy/wyodrebnianiu pilki w Spolke Akcyjna oddano wszystkie prawa do historii i tradycji Wisly.

Tylko i wylacznie splot takich, a nie innych zdarzen (kwestie wlascicielskie, czyjs spryt (?) przy rejestarcji znaku i nazwy) spowodowal, ze obecnie nie mamy sytuacji odwrotnej do tej ktora jest, czyli, ze to TS musialby sie prosic o prawa do nazywania sie Wisla. ( W nawiasie mowiac zgodnie z umowa o oddaniu praw do nazwy i tradycji przy wyodrebnianiu SA taka sytuacja bylaby duzo zdrowsza niz ta, ktora jest teraz, gdzie zalozyciel TS musi z elementami pochodnymi od siebie negocjowac prawa do swojej nazwy i znaku).

Wiec jeszcze raz - TS Wisla to pilka, spiewajac - do boju nasz TS - spiewasz o pilce, masz na mysli pilke, zyjesz pilka. Niestety ale najbardziej obrazowym pokazaniem obecnej sytuacji jest powiedzenie: przyczepilo sie gowno do okretu i krzyczy “plyniemy!” I TS W tym powiedzeniu na pewno nie jest okretem. Naprawde zastanowcie sie 5 minut i pomyslcie, ze mimo najszczerszych checi i przywiazania do nazwy TS w obecnej sytuacji paradoksalnie probujecie usprawiedliwiac czy bronic twor, ktroy przypadkiem, przez taki a nie inny bieg wydarzen/prawo z oryginalnym TSem nie ma nic wspolnego.
Odpowiedz cytując