Wyświetl pojedynczy post
MaLk
Socios Wisła Kraków
 
Od: 08.2016

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#21953
Stary 23.11.2019, 18:07
universe napisał(a):Wyświetl post
że whaaaaat?

TS Wisla Krakow to jest klub ktoremu kibicujesz, tak czy nie? TS uczepil sie własnego herbu, historii i tradycji

Na meczu bedziesz sie wydzierał ”Spółko akcyjna kocham Cie”?
Wyjaśnijmy sobie jedno: tak ja, jak i zapewne zdecydowana większość osób, kibicujemy klubowi sportowemu Wisła Kraków. Aktualnie obowiązująca forma prawna, wynikająca z takich czy innych zdarzeń z przeszłości, jako zmienna uzależniona od uwarunkowań prawnych, jest kwestią wtórną.

Kwestią pierwotną, nie wtórną, jest natomiast to, że chociaż ciągłość klubu w zakresie dyscypliny piłki nożnej jest w pełnym zakresie (a nie np. przez "odtworzenia" upadłych w ten czy inny sposób klubów) zachowana w spółce akcyjnej, to drugi z podmiotów (równo)uprawnionych do prawa do tej nazwy, w sposób de facto wrogi, zarejestrował prawo do tej nazwy wyłącznie na siebie. Prawo do nazwy "Wisła Kraków" jako takiej, czyli do tego, co współdzielił ze spółką akcyjną.

Nie ograniczył się do tego, co od biedy można byłoby uznać za fair, czyli do nazwy "TS Wisła Kraków", ale wziął wszystko, czyli także to, co znajduje się w nazwie "Wisła Kraków S.A."

Pomijając aspekt etyczny takiego postępowania (w mojej opinii jednoznacznie naganny) oraz to, na ile S.A. byłaby mimo wszystko uprawniona do komercyjnego korzystania z tej nazwy na innych podstawach (np. swoja nazwa, zarejestrowane logo, wcześniejsze takie korzystanie), po prostu tego typu rejestracja nigdy nie powinna była zostać dokonana przez Urząd Patentowy i zapewne tylko nieudolności osób wcześniej zarządzających S.A. (czy były jakieś formalne sprzeciwy?) oraz czasowej zależności właścicielskiej od TS zawdzięczamy, że znak ten w takiej formie został zarejestrowany.

Podstawowym wymogiem, jakie powinien spełniać znak towarowy, aby mógł zostać zarejestrowany jest m.in. możliwość odróżnienia towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów drugiego przedsiębiorstwa. W sytuacji, gdy towary w tej samej kategorii gadżetów sportowych, odzieży sportowej czy imprez sportowych (czyli główny zakres, dla którego znak został zarejestrowany) pod nazwą "Wisły Kraków" produkowały dwa odrębne podmioty, z których zresztą jeden (SA) jest w powszechnym odbiorze na rynku zdecydowanie rozpoznawalny i postrzegany jako "główny" wprowadzający te towary na rynek, należałoby stwierdzić, że taki znak nie ma wystarczającej zdolności odróżniającej, co więcej, jego używanie przez TS z pominięciem SA, może wprowadzać klientów w błąd co do prawdziwego pochodzenia towaru. Przypominam, mówimy o używaniu znaku "Wisła Kraków", który dla przeciętnego Kowalskiego w Polsce będzie się kojarzył z klubem piłkarskim (a więc SA), a nie "TS Wisła Kraków", który pozwala jakoś te podmioty odróżnić przynajmniej u tych bardziej świadomych odbiorców.

Dopóki TS i SA pozostawały właścicielsko i zarządczo jedną strukturą, nikt na to nie zwracał uwagi, jednak w tej chwili konflikt interesów w tym zakresie stał się widoczny i ewidentny. Gdyby komukolwiek chciało się pójść o krok dalej w tej wojnie, SA mogłaby złożyć wniosek o unieważnienie rejestracji tego znaku - trudne, praco- i czasochłonne, ale możliwe.

Można więc doprowadzić do tego, że TS zostanie bez tego znaku i zamiast (domniemanych i wirtualnych) milijonów z tego tytułu, będzie miała okrągłe 0. Pomijając już więc aspekty etyki, dobrej czy złej wiary TS, ciągłości prawnej i organizacyjnej, podzielenie się własnością tego znaku np. w ramach transakcji "ugodowej" wiązanej ze zlikwidowaniem ryzyka wejścia przez SA na drogę postępowania o unieważnienie, jest jak najbardziej akceptowalne i "gospodarne" także z punktu widzenia TS.

Zwracam przy tym uwagę na jeszcze jedną rzecz. Mityczna wielomilionowa wartość znaku towarowego (abstrahując już od tego, kto i jak to obliczył i na ile trzeba byłoby ją dyskontować o ryzyko ewentualnego unieważnienia) jest tylko pustą liczbą, jeśli znak nie jest w adekwatnym do tej liczby stopniu wykorzystywany. Może być bowiem jak ze słynnymi innymi "srebrami rodowymi", czyli gruntem, który teoretycznie jest warty te dziesiątki milionów złotych, ale stoi, nie zarabia i tylko niszczeje. Jego faktyczna wartość przy takim wykorzystaniu to nie będą żadne miliony, tylko grosze.

My będziemy mogli obserwować, jak "na majątku" stowarzyszenia TS widnieją piękne składniki, a klub upadnie. Ale przynajmniej nikt nie powie, że ktoś działał na szkodę, prawda...?

---

Na marginesie - jeśli już TS-owi tak bardzo zależy na tym, żeby znaku się nie pozbywać "za darmo" i zabezpieczyć przed ryzykiem upadłości jednej ze stron, to mogą rozważyć założenie wspólnie z S.A. celowej spółki z o.o., do której TS wniesie aport w postaci znaku towarowego. Ona będzie miała prawo do znaku, a TS i SA udziały.
Odpowiedz cytując