Tu akurat się zgadzam. Problem polega na tym, że (pomijając już inwestorów), w polskiej piłce najczęściej sponsorzy strategiczni to podmioty mniej lub bardziej publiczne. Albo samorządy, albo spółki z udziałem Skarbu Państwa.
Na samorząd nie możemy liczyć ani z punktu widzenia prawnego, ani na podstawie relacji osobowych. A żadna spółka państwowa do nas nie wejdzie biorąc pod uwagę historię naszych burzliwych relacji ze zorganizowanymi grupami przestępczymi.
Prywatni sponsorzy w polskich realiach odpadają, zostaje nam tylko jedyna grupa inwestorów prywatnych zainteresowanych sponsoringiem w polskiej piłce nożnej, czyli firmy bukmacherskie. A takiego sponsora już mamy.
Koniec tematu, z pustego i Salomon nie naleje.