Ogryzek napisał(a):

W ten sposób myśląc to Kolumb nigdy by nie wypłynął w poszukiwaniu Indii, bo zawsze jest ryzyko że się nie uda
(A że przypadkiem odkrył Amerykę to co innego)
Myślenie, lepsze byle co, co jest znane, niż nieznane ma sens tylko wtedy gdy to byle co gwarantuje cokolwiek. Jeśli to co teraz nie gwarantuje nic, to wstawianie "juniorów" nie jest żadnym ryzykiem. Najwyżej będzie dno jak teraz.
(To tak półżartem - "strategia pszczół" w poszukiwaniu i doborze kwiatów )
A na poważnie. Druga linia to dramat, czemu tam nie pozmieniać? I tak nie działa. Obrona nie działa. Nie trzeba zmieniać wszystkich. Ale korekty? Jak najbardziej. Nic stracić nie stracimy bo wszak mega hoojoze gramy. Możemy tylko zyskać.
(Z meczu na mecz gramy średnio coraz gorzej, z kulminacja w Wawie. Trzymanie cały czas najsłabsze ogniwa na boisku nic nie da. Niech inni pokopią się po czołach. Zawsze jest szansa na jakąś poprawę.)
|
w takim razie czemu od razu nie wyjść z 7 juniorami w pierwszym składzie?
W takim razie, czemu nie kojarzę by inne druzyny tak grały, np. przyszli spadkowicze lub CI mający pewne utrzymanie ?
Jeśli ufamy trenerowi to bardzo łatwo jest zauważyć ze Ci juniorzy muszą być słabsi niż CI ktorzy dzisiaj graja dramat w pierwszym składzie.
No ale być może masz stuprocentową rację, a ja tylko jakieś głupie slogany powtarzam....