Doskonale wiem o co chodziło w dealu ze Slavią. U nas nie będzie analogicznej sytuacji, bo nie jesteśmy dla Warszawy istotnym klubem...
Chodziło mi o to, że jutro do Polski może przeprowadzić się dowolna firma z potężnym kapitałem, gdzie jej szef na region będzie chciał zrobić sobie marketing, a akurat lubi piłkę, więc zamiast bawić się w spoty tv, kupią sobie uznany w Polsce klub...
Cytat:
|
Jeśli nasza strategia ma polegać na tym, że będziemy liczyć na kaprys jakiejś firmy, to może od razu dajmy sobie spokój, to niepoważne.
|
Co ma jedno do drugiego? Obecny zarząd ma robić swoje (czyli starać się co roku zmniejszać zadłużenie), ja pisze o czymś innym. Po prostu nie zgadzam się z tezą, że nie ma co liczyć na inwestora, bo są "za duże długi".
Cytat:
|
O ile jeszcze zrozumiem liczenie na kogoś, kto będzie miał jakiś interes, choćby marketingowy, to szansa na kaprys w naszej sytuacji... no... to musiałby być wyjątkowy kaprys, nie tylko topienia milionów rocznie na przepłacanych piłkarzy w ekstraklasie, ale i na utopienie "dodatkowych" 30 mln zł, żeby w ogóle móc topić pieniądze na kopaczy
|
Kluby piłkarskie to w 99% biznes deficytowy. Każdy inwestor, który chce zarabiać pieniądzę tego biznesu unika. Robi się to tylko z kaprysu, dla szpanu...
Gdyby w 98 roku Cupiał robił rozenanie w jaki klub opłaca mu się zaintersować, to każdy zespół ekspertów wymieniłby Wisłe na pewnie trzydziestej któreś pozycji...
Mieliśmy:
-tragiczną infrastrukturę. Dodatkowo stadion i działki wokół były podzielone między miasto, TS, Cracovię, i policję...
- kibice Cracovii byli mocni jak nigdy na mieście.
- biorąc pod uwagę wyniki, sportowo byliśmy w top3, ale Krakowa. To Hutnik grał nie tak dawno w pucharach, Cracovia walczyła z nami w II lidze...
- finansów już dokładnie nie kojarze, ale długów nie brakowało..
Gdyby w 97 roku ktoś powiedział, że miliarder zainwestuje kupę kasy w nas a nie w klub z Warszawy/Łodzi/Śląska, to zostałby uznany za debila... Jeszcze firma, która reklamy w ogóle nie potrzebuje...\
====
Zresztą coś takiego wydarzyło się ponownie kilka lat później, znowu w Krakowie. W 2003 roku w koszykarską Wisłę kasę zainwestował Can-Pack - kolejna firma, która reklamy nie potrzebuje. Z tego co wiem płacili 4-5 milionów złotych rocznnie, na totalnie niszowy sport w naszym kraju. Tylko ze względu na kaprys właściciela/prezesa (?)...
====
Także nadzieja umiera ostatnia...