Wcale mnie nie dziwią te głosy poparcia jeszcze stosunkowo wielu kibiców-choć grupa ta szybko się zmniejsza-dla Stolarczyka, mimo tak strasznej kompromitacji.
Jego średnia punktowa w Wiśle jest żenująca, ale w pamięci części kibiców kurczowo trzymających się mentalnie tego pseudo-trenera pozostają rodzynki w rodzaju wygranej z Legią 4-0 i to przeważa na opinii o nim.
Takie reakcje przebadano już kiedyś laboratoryjnie na szczurach. Opowiedziano o tym w słynnym polskim filmie dokumentalnym "Szczurołap". Wrzucono tam szczura do akwarium pełnego wody. Szczur pływał rozpaczliwie kilkanaście minut i poszedł pod wodę. Inne szczury też tak kończyły w takiej sytuacji.
Potem wrzucono następnego szczura i po kilkunastu minutach podano mu patyczek. Szczur ochoczo się wdrapał i chwilkę odpoczął. Zrzucono go do wody z powrotem, a on pływał w niej kilkanaście godzin

Szczur po prostu miał nadzieję na następny patyczek i ta wiara dała mu siłę.
To 4-0 z Legią i parę innych udanych meczów to właśnie taki patyczek dla części kibiców. Nikt patyczka już kibicom nie podstawi. Nie w tym układzie trenersko-kadrowym