Kilka kuriozów...dlaczego w pewnym momencie przy wybijaniu z piątki przez Buchalika mieliśmy bodajże dwóch stoperów ustawionych na piątce z lewej i prawej strony? To jeszcze głupsze niż te nasze słynne rzuty rożne wykonywane we dwóch.
Druga uwaga - to żałosne że w profesjonalnej drużynie stoper wybija piłkę z piątki zamiast bramkarza (działo się to często w tym meczu). Halo, to nie lata sześćdziesiąte, teraz jest pressing. Cudując w ten sposób od razu prosimy się o kłopoty, bo rywal podchodzi wyżej (nie ma spalonego) i bardziej na Wiśle siada.
Trzecia rzecz - dlaczego Boguski (skrzydłowy?) wyprowadzał piłkę z szesnastki (kilka razy


).
Uwaga numer cztery - jak stoperzy są do bani to ma być asekuracja - Mak i Burliga nawet nie próbowali przeszkadzać przy drugiej bramce.
Numer pięć i bramka Wszołka - gdzieś tam na grafice było że Klemenz miał najszybszy czas (sprint) w drużynie. W tej akcji na kilometr było widać gdzie pójdzie piłka. Wasyl oczywiście za daleko, Janicki oczywiście spóźniony, a Klemenz... zrobił może dwa kroki spacerem.
Bramka numer siedem to dwa błędy Janickiego, i po jednym Klemenza (ustrzelony, ale zapracował na to swoim snuciem się na boisku; przypomina w tym nieco starego znajomego Mójtę) i Chuci (nie podaje się w ten sposób pod własnym polem karnym; Janickiemu się nie podaje). Jednak nie wszyscy trzecioligowi Hiszpanie robią różnicę.
Chyba trzeba podchodzić to tego wszystkiego z dystansem. Kurde, ale czasów dożyliśmy. Ciekawe czy padną niedługo deklaracje, że po ewentualnym spadku będziemy jednak kontynuować grę w II lidze, czy raczej wóz albo przewóz i ewentualny start od niższych lig... Ktoś może powiedzieć żeby cieszyć się ekstraklasą, ale ja w takim dniu nie potrafię. Jedyny pozytyw jest taki że nie graliśmy dziś z drużyną z Kałuży. No może jeszcze ten że SFG Sadloka wyglądły dziś tylko słabo a nie tragikomicznie. Coś tam próbowali Mak i Wojtkowski (obaj zmienieni w przerwie!!!), Buchal nic nie zawalił. To chyba naprawdę tyle.