|
Nigdy nie rozumiałem obrońców Stolarczyka. Nawet jak mieliśmy dobry skład to nasza gra obronna leżała i kwiczała. Prawie każdy zespół wchodził w naszą obronę jak masło. 4 bramki w Gdyni, 4 w Sosnowcu, 5 bramek załadowała nam spadająca Miedź. Byłoby pewnie więcej takich meczów ale to polska liga. Wiadomo, ktoś nie trafi do pustaka z 5m, ktoś strzeli w 4 piętro albo źle poda. W obecnej sytuacji strata bramki w meczu to jest pewniak, a nikt nie ma na tyle umiejętności żeby strzelać po 3-4 na mecz żeby go wygrać.
|