Rafał Boguski:
"To przypomnijmy, o co poszło. Kibice mają do pana żal, że po meczu Pucharu Polski w Stargardzie szybko odszedł pan od sektora, w którym zasiadali i poszedł do szatni. W internecie pojawiło się nawet oświadczenie, w którym część fanów domagała się od trenera Macieja Stolarczyka, by ten odebrał panu opaskę kapitana. Zabolało?
- Zabolało, bo gram w tym klubie kilkanaście lat. Trochę zdrowia na boisku zostawiłem i w mojej ocenie nie zasłużyłem na coś takiego. A wracając do Stargardu, to sprawa wyglądała tak, że byłem pierwszy pod sektorem naszych kibiców, żeby podziękować im za doping. Wiem, że mieli prawo czuć się mocno rozczarowani, że po przejechaniu całej Polski musieli oglądać porażkę Wisły w starciu z II-ligową drużyną. Chcę jasno podkreślić, że coś takiego nie miało się prawa zdarzyć i jako piłkarze powinniśmy wziąć pełną odpowiedzialność za tę wpadkę. Gdy podszedłem pod sektor byłem tam ja i jeszcze jeden kolega. Pozostali leżeli na boisku, inni coś tam jeszcze brali z ławki rezerwowych. Usłyszałem ze strony kibiców przyśpiewkę: âWalczyć, biegać i się starać, a jak nie, to wyp...â Poczułem, że to słowa skierowane do mnie i zabolało mnie to. Dlatego poszedłem do szatni. Może ja nie mam wielkich umiejętności piłkarskich. Może nie zawsze gram tak, jak oczekują tego kibice, ale nigdy nie było tak, żebym nie walczył dla Wisły, nie biegał i się nie starał. Wiem natomiast, że dla części kibiców jest tak, że co by Boguski na boisku nie zrobił i tak będzie źle. Przyzwyczaiłem się do tego. Mogę jednak zapewnić, że mimo tej całej sytuacji, ambicji w kolejnych meczach mi na pewno nie zabraknie..."
https://gazetakrakowska.pl/wisla-kra...ar/c2-14482057