Wyświetl pojedynczy post
LucjuszWielki
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 02.2012
Skąd: Krk

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#133
Stary 30.09.2019, 14:54
"Nikt nie wymaga od was samych zwycięstw, czasem i przegrać przychodzi. Ale każdy ma prawo żądać od was ambitnej i nieustępliwej walki. Nie dopuście tego, aby ludzie uznali was za niegodnych podania ręki."

Ja po wczorajszym meczu podaje rękę piłkarzom i dziękuję za 100% zaangażowania, walki i dominacji. Niestety nie udało się wygrać. Nie zawsze jest się top - 4 ostatni debry z rzędu wygrywaliśmy, tym razem odwrotnie.

Rękę szczególnie podaję piłkarzom średnio zdatnym do gry tj: straszakowi Brożkowi, który był zdolny do gry w 30% (według klubowego lekarza).

Jeśli mieliśmy przegrać to lepiej w takiej sytuacji - czyli bez kadry. Za dużo kontuzji, za dużo urazów A I TAK DOMINOWALIŚMY PEJSY PRAKTYCZNIE CAŁY MECZ.

Bramka jaka była każdy widział, pech i trochę nonszalancji - prezent, bez niego pejsy miałyby zero z przodu - niestety piłka to gra błędów, gdzie garbate wykorzystały ten jeden jedyny przy okazji nie stworzyli pół sytuacji dla siebie.

Widać, że probierz był obsrany i panicznie się bał kolejnego wpierd... - mówi o tym sposób gry tej zbieraniny patałachów - cały mecz schowani, wyczekiwali na jakąś kontrę czy właśnie na ten jeden jedyny błąd. Bali się otwartej gry - łysa pała bankowo uczulała ich, bał się oklepu i kolejnej kompromitacji. Otrzymał od nas prezent i wykorzystał.

Teraz odnośnie piłkarzy:

Obrona zagrała solidnie: Klemenz walczył jak lew, wygrywał praktycznie wszystko.

SADLOK: podanie pożal się Boże, doprowadzały do frustracji - totalny DRAMAT. Najlepsze zagrania mial chyba tak koło 30 minuty kiedy rzucił taką zawiesinę, świecę, balona, zamiast mocno i zdecydowanie grać do Maka.

Mak - najbardziej aktywny, kilka dobrych dryblingów, z wrzutkami już słabiej. Grał gdzieś tak do 30 min potem chyba osłabł. Widać, że potrafi ograć na 1:1, ale główną jego wadą jest wzrok skierowany w dół, leci z piłą i nie patrzy na nic, przy dośrodkowaniach to wychodzi. Kiedyś myślałem, że Małecki i Peszko to typowi jeźdźcy bez głowy, ale pod tym względem Mak ich deklasuje.

Wojtkowskiego czasami nie widziałem na murawie, nie wiem czy Boguski nie zagrałby lepiej, ale cienizna straszna.

Nad resztą nie ma co się rozpisywać. Najbardziej utkwił mi w pamięci Sadlok z podaniami doprowadzajacymi do płaczu.

Kumah może będzie kiedyś grajkiem dobrym, ale nie u nas, do Sarkiego sporo mu brakuje.

Pejsy mnie zaskoczyły toporną grą, piachem, sądziłem, że zagrają lepiej. Nic nie pokazali, obsrani, schowani, czekający na błędy. Pech chciał, że pół drużyny zmagało się z urazami - w przeciwnym razie jestem pewien, że wczoraj przy takim zaangażowaniu wsunęlibyśmy kilka bramek.

Jedynie co mnie rozczarowało (podania Sadloka i strzały w trybuny to norma dla mnie) to reakcja po stracie bramki. Znamienna było tak jak zszedł Brożek i 2 minuty gol. Podczas opuszczania murawy zastanawiałem się czy gra druzyny się zmieni, a tu bęc gol. Po stracie widać był jak chłopakom uszło powietrze. Dodatkowo probierzowe słanianie się po murawie wybijało ich z rytmu. Probierz za swoje krstwo i grę dostanie za swoje - krstwo wraca, do probierza wróci - jestem tego pewien.

Tak, więc trzeba się spiąć, wyleczyć urazy i dalej walczyć, grać o swoje. Szczęścia ostatnio niestety nie mamy, ale wierzę, że zła passa niebawem się odwróci!

Jeszcze przeżyjemy szczęśliwe chwile!
Ostatnio edytowane przez LucjuszWielki : 30.09.2019 o godz. 15:22.

Odpowiedz cytując