kbr napisał(a):

Nie wyciągamy wniosków. Który to już raz w tym sezonie tracimy piłkę w tej strefie boiska i jest z tego bramka/sytuacja dla przeciwnika? Tak, rozumiem. Od roku ćwiczymy mityczny styl i nie wybijamy takich piłek. Tylko ile bramek wykreowaliśmy przeciwnikowi taką grą? To wygląda jakby nikt nie robił analizy rozegranych spotkań. Przecież coś takiego widać gołym okiem. To nie był pierwszy raz. To się powtarza od roku. To jest prawidłowość. W ten sposób może sobie grać Barca, czy City bo mają zawodników o odpowiedniej technice. Nasi piłkarze nie potrafią dryblować, czy rozgrywać piłki na malej przestrzeni pod presją rywala. Bo cała liga widzi, że gramy po "krakosku" i podchodzi pod nas wysoko. Nie chodzi o to, że mamy grać lagę do przodu, ale w takiej strefie nie podejmujemy dryblingu, czy próby grania przy takiej ilości rywali. Tyle wystarczy wyciągnąć wniosków i ilość groźnych sytuacji pod naszą bramką zmaleje jak ręką odjął.
Druga sprawa to stałe fragmenty gry. Tutaj przyznam, że się udało uniknąć groźnej sytuacji pod własną bramką przy naszych rożnych. Chociaż wszystkie wybite piłki przed polem karnym jak zwykle zbierali rywale. Ale pożytku z tych wszystkich wolnych nie było żadnego. I tutaj chciałbym żeby Stolar wytłumaczył się dlaczego SFG wykonuje Sadlok. Chciałbym też zobaczyć jego statystyki z tego, czy poprzedniego sezonu: jaki procent dośrodkowań był celny, czyli choć spadł na głowę naszego zawodnika. A jak procent chociaż minął pierwszego obrońcę . Zwykle jest tak, że jak mamy z 7-8 SFG to oddajemy po nich góra jeden strzał. Mniejsza już czy groźny, czy nie. Zdecydowana większość dośrodkowań nie kończy się naszym strzałem.
Obydwa te problemy pojawiają się w KAŻDYM MECZU. A są do wyeliminowania dosyć łatwo.. I tego można wymagać zarówno od Stolara, jak i od naszych zawodników.
Do ww bolączek dzisiaj doszła słaba postawa drugiej linii. Widać wyraźnie brak odpowiedniego lidera, który brałby na siebie ciężar gry w trudnych momentach. Po stracie gola mieliśmy 20 minut i nie potrafiliśmy wykreować żadnej sytuacji. ŻADNEJ. Po prostu nie mieliśmy argumentów czysto piłkarskich. Mimo tego sąsiadka nie pokazała się wiele lepiej, dlatego tak bardzo żal bramki straconej w ten sposób. Hanca dostał piłkę do strzału jak na treningu. 20 m na wprost bramki i tylko bramkarza przed sobą.
Boli, ale nie ma co się łamać, bo przed nami trudne mecze. A najgorzej to rozkleić się w takiej sytuacji, jak w 2015, gdzie po porażce w derbach i zwolnieniu Moskala przegraliśmy jeszcze 5 spotkań z rzędu.
|
Mam podobne przemyślenia.
Mam wrażenie że Vukan wręcz czerpie niezdrową przyjemność z dryblowania i rozgrywania piłki pod nasza bramką...
Albo Stolarczyk przemyśli pewne rzeczy, albo znowu będziemy dawać innym gole w prezencie.