regan napisał(a):

Mecz był fatalny. Kopanina taka, że głowa boli. To że przyjechała jeszcze bardziej niepoukładana drużyna niż my, to nie znaczy, że jak im pykamy 4 bramki to jest super. Mnóstwo strat, czasem kompomitujących, długie dzidy, kultura gry jakby grali zawodnicy z łapanki.
Niestety faktem jest, że mamy 5-6 fajnych grajków na poziomie to nastepnych 5-6 mamy takich którzy z Techniką ostatnio spotkali się w 4 kl. Podstawówki zaraz po zajęciach z plastyki. Niestety Stolar nie ma materiału ludzkiego do pracy i moim zdaniem i tak wyciska z niektórych 120% Brożek - druga młodość ale Mak Niespuj czy Janicki to są zawodnicy na głęboką ławkę w Rakowie a podstawowi w Wisle.
Serio ja rozumiem, że wielu patrzy sercem ale na litość Boska przyjedzie poukładana drużyna do nas a nie ogórki jak do tej pory i zrobi mega problem.
Polecam niektórym chłodną głowę, żeby sie nie okazało, że po następnym meczu będą padać wyzwiska i wskazywani będą ci do zwolnienia.
|
Niestety, regan ma dużo racji, chociaż przesadza...
Obejrzałem sobie dziś mecz na spokojnie.
Pozytywy:
- gramy piłką do przodu,
- staramy się rozgrywać od tyłu,
- nie nastawiamy się na obronę Częstochowy, zeby razić rywali kontrami jak na przykład Jaga
- wbrew temu, co pisze regan, długich dziad raczej brak, a pojawiają się wtedy, gdy jest okazja przyśpieszyć grę, bo rywal jest źle ustawiony,
- dobre ustawienie całej drużyny w fazie gry ofensywnej,
- gramy szybko, klepką
- w ataku dużo rzeczy się zazębia, potrafimy szybko przesuwać się do przodu w ataku pozycyjnym
Negatywy:
- mnóstwo niepotrzebnych strat (tu regan ma rację) wynikających z nieudanych prób rozgrywania od tyłu
- brak asekuracji przy pressingu rywala, co powoduje, że każda strata piłki przez Wisłę śmierdzi golem
- brak zgrania linii defensywnej i jeszcze niedopracowane ustawienie drużyny w fazie gry defensywnej.
Podejrzewam, że już teraz każdy z trenerów naszych przyszłych rywali układa sobie plan gry pod tytułem:
presujemy mocno i dużą grupą próbujących rozgrywać piłkę od tylu wiślaków narażając się na to, że w razie przedostanie się Wisły pod nasze pole karne będzie tam więcej wiślaków przed linią piłki niż naszych zawodników. Jeśli się uda, odbieramy im piłkę na 20-25 metrze i robimy swoje.
Mam jednak nadzieję, ze takich błędów będzie coraz mniej (powrót Bashy), lepsze ustawienie defensywne.
Jak do tej pory wszystkie nasze porażki w tym sezonie wynikały z:
- strzał życia rywala, lub dzień konia Imaza
- błędy w wyprowadzaniu piłki (dwa gole z Jagą, jeden z Zagłębiem).
Natomiast gra wygląda coraz lepiej, do pełni szczęścia brakuje na niektórych pozycjach lepszego materiału, lub większego wyćwiczenia schematów.
Nie jestem hurraoptymistą.
Zdaję sobie sprawę, że w tej lidze nadal decydują siła i szybkość, ale zespoły, które to grają, nie rozwijają się.
W Wiśle natomiast liczy się staranność ataku (w tym pozycyjnego) i nieschematyczność w ich organizowaniu.
To ma ręce i nogi i ma szansę na zyskiwanie coraz wyższego poziomu.