Wehrmacht napisał(a): 
Jak zwykle jestem umiarkowanym optymista co do gry i potencjalu Wisły, tak teraz nie potrafie sie nadziwic ocenom tego meczu. Nie rozumiem jak mozna pisac, ze âdobry mecz w naszym wykonaniu, tylko 2-3 bledy zawazyly na wynikuâ. Od samego poczatku spotkania bylo widac, ze Jagiellonia wyszla z konkretnym planem - oddac nam pilke i czekac na nasze bledy, lub mozna nawet zaryzykowac stwierdzenie: na nasze glupie straty.
A wykonanie tego planu Jagi - czyli az takie cofniecie sie i to na wlasnym boisku (Jaga nie wyszla z polowy przez pierwsze 10 minut!) moze sugerowac mniej wiecej takie nastawienie âspokojnie, dajcie im rozgrywac, tam ZAWSZE w meczu maja 2-3 kryminalne straty w srodku boiska, i to beda nasze szanseâ. Do tego pressing Romanczuka i Pospisila na naszych pewnych jak skala obroncow, i to wszystkich obroncow mam na mysli, nie tylko Janickiego czy Niepsuja i nie ma bata zeby z tego nie bylo sytuacji. No i sytuacje byly. 4 celne strzaly na bramke, 3 gole.
Przeciez Jagiellonia oddawala nam pilke do rozgrywania od obrony i bronila sie cala druzyna na wlasnej polowie. Jak mozna pisac, ze zagralismy dobry mecz, albo jak co po niektorzy, ze âJaga nawet nie pierdnelaâ skoro TAKI DOKLADNIE BYL JEJ PLAN na ten mecz. Co wiecej Mamrot w kabarecie z planem na ten mecz (w sensie zamaskowania swoich prawdziwych zamiarow) posunal sie tak daleko, ze nawet w wywiadzie przedmeczowym w C+ powiedzial, ze chca sie dluzej utrzymywac przy pilce i smieje sie tutaj, nie z tego, ze to powiedzial, tylko z tego kabaretu wlasnie - co on myslal, ze ktos z Wisly siedzi i oglada i 30 min przed meczem bedzie druzynie caly plan taktyczny zmienial, bo Mamrot cos w wywiadzie palnal? Po czym wychodzi Jaga na boisko i w ogole nie sa zainteresowani pilka.
Wiec nie, nie zagralismy dobrego meczu - zagralismy DOKLADNIE to, co chciala Jaga zebysmy zagrali. Naprawde ktos tu uwaza, ze gdyby Jagiellonia chciala, to z takim skladem, na wlasnym boisku, nie przycisnelaby nas tak my ja NIBY przycisnelismy przez pierwsze 30 minut? Serio? Kilka osob zauwazylo, ze Jaga zrobila z nami to, co my z LKSem, tez u siebie. I to na pewno jest blizsze prawdy niz jakies âdobry mecz, Jaga nie pierdnelaâ
Mecz, ktory bardzo, ale to bardzo martwi. Bo pokazuje, ze wystarczy dobrze zorganizowana w obronie druzyna, ktora nie peknie przez 30-40 minut pod naszym rozgrywaniem wszerz pilki przed polem karnym i sami sobie bramki strzelimy stratami aâla Niepsuj, Silva czy Savicevic. Zdumiewajca jest postawa naszych pilkarzy czasami. Ja rozumiem, trener nie chce walic na pale pilki po autach, tylko z rozmyslem rozgrywac, nawet pod pressingiem. Ale no ku*wa sa jakies granice. Silva ma 3 na plecach, juz ledwo na nogach stoi, bo go przepychaja, ale nie wybije pilki, tylko jakby godzil sie z tym, ze no trudno to strata bedzie i to nawet gdy jest ostatnim pomocnikiem. Klemenz widzac ostry pressing Jagi, podaje do Niepsuja z obronca na plecach i bez miejsca na nawet przyjecie pilki. Cyk strata, 1-0. A wystarczylo wypier*dolic pilke na srodek boiska. I juz mogl sie mecz calkiem inaczej potoczyc. Jaga wczoraj dala wszystkim przepis jak z nami wygrac przez elektrycznosc kazdego jednego bez wyjatku obroncy naszego.
Rozumiem szczytna idee grania w pilke, a nie jak co po niektorzy w koszykowke, ale to nie jest Hiszpania, a raczej pilkarze nie hiszpanscy, co beda podaniami ladnie wychodzic spod kazdego pressingu. Czasem musi byc wyjebanie pilki w kosmos.
Osobne miejsce chcialem Savicevicovi poswiecic. Ok, wiadomo, gdyby nie to co teraz napisze juz dawno gralby w klubie z lig TOP 4, ale nie moge tego pojac. Ma umiejetnosci, technike, wizje i przeglad gry. Ale o co, do ku*wy nedzy chodzi z tymi stratami czy wczoraj wrecz podanami pod nogi przeciwnikow. Byla sytuacja gdy byl w narozniku pola karnego Jagi, calkiem sam, mial miejsce, czas, mogl dosrodkowac, strzelic, no zrobic cokolwiek... podal do pomocnika Jagi, ktory stal przed polem karnym i to podal mu tak jakby gral w Jadze i zaczynal kontratak. o_O z czego to wynika? Bo nie moge tego pojac. Co mecz, kazdy jeden mecz ma 2-3 takie sytuacje, ale wczoraj to przeszedl samego siebie z iloscia i jakoscia takich zagran. On ma jakis mentalny problem? Nie wiem, zagra 2 dobre podania i z automatu mu sie wlacza tryb gwiazdorstwa i nonszalancji? I on nie umie z tym nic zrobic? Bo jak mozna to inaczej wytlumaczyc? Nie umie koncentracji utrzymac, bo mysli, ze jest taki ekstra, ze z zamknietymi oczami moze grac? Paranoja.
|
Zgadzam sie z tym co napisałeś.
Dodam tylko, że niektórzy którzy piszą że tylko my mamy "styl" chyba uważają że styl = ładna gra dla oka bez związku z skutecznością i wygrywaniem. Liczy się ładna gra. Otóż Jaga też ma swój "styl" - ale ten styl to skuteczna gra a nie ładna za wszelką cenę.
btw
łks też ma styl, amica itd - grają ładnie dla oka. Fajnie jest wygrywać po ładnej grze, ale ja wole wygrać po brzydkiej grze niż przegrać po ładnej grze. A najlepiej żeby wygrac po ładnej grze, ale nie zawsze się tak da.
„Pierwotnie polską barwą narodową był »karmazyn« uważany w średniowieczu za najszlachetniejszy z kolorów. Wykorzystywany był on jako symbol dostojeństwa i bogactwa. Z uwagi na cenę barwnika potrzebnego do uzyskania tego koloru mało kto mógł sobie na niego pozwolić...
|