|
Mecz był spokojnie do wygrania na luziku, nie tylko do zremisowania jak wyglądało to w ostatnich minutach.
Gramy naprawdę fajną piłkę. Wszystko zaczyna się zazębiać... do momentu, aż nie wpada przypadkowy gol, po indywidualnym wiel-błądzie.
A potem drugi, po jeszcze większym.
I trzeci. Nie dzięki dobrej grze Jagi, ale dzięki naszym wiel-błądom.
Wierzę jednak, że będzie lepiej.
Myślałem, że to my się cofniemy i będziemy kontrować, a tu patrzcie: Jaga przestraszyła się, że przyjechała wielka Wisła.
Przegraliśmy - ciul z tym.
Jest dobrze.
Trzeba gromadzić jak najwięcej punktów, zdobywając je u siebie.
To zatrybi jeszcze bardziej.
Chcę oglądać taką Wisełkę.
Żal porażki, ale duma po dobrym meczu.
No i te dwie bramki:
- najstarszy Brożek
- najmłodszy Buksa
symptomatyczne.
Wynik w ogóle nie odzwierciedla przebiegu gry.
Ot, rywal miał szczęście i ... naszego Imaza, który potrafi bezlitośnie wykorzystać praktycznie wszystkie sytuacje sam na sam.
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|