Kiedy strzeliliśmy bramkę na 2-0, to już w powietrzu wisiało coś dobrze mi znanego z poprzednich rund, a wróżącego kolejne bramki. Taka korba, na parcie po następnego gola i psychiczna dominacja nad przeciwnikiem. I szczerze, wtedy powiedziałam, że będzie 4 lub 5 do jaja i tak też się stało

Wróżka Monika.
A co do wrażeń partykularnych, to miło zaskoczył mnie Sadlok. W porównaniu z poprzednimi meczami, zagrał parę razy bardzo fajnie do przodu. Buksa dał dobrą zmianę - bez stresu, asekuranctwa. Szkoda tego słupka.
Generalnie chłopaki wskakują na wyższą formę, każdy na swoją i oby teraz maszyna ruszyła.
Aha - dośrodkowania Kuby są z innej ligi.