Wyczuwam meczycho patrząc na sposób gry piłką obydwóch drużyn.
Czyli jak to w ekstraklasie, pewnie skończy się 0:0 z dwoma strzałami w światło
Żarty na bok.
Trzymamy mocno kciuki za Wisełkę, w końcu gramy u siebie. Czuję, że w końcu przełamiemy indolencję z przodu.