raindog napisał(a):

Dokładnie. To napisałem wyżej. Można wiele zarzucić Wojtkowskiemu, ale jednak ma pewną inteligencję boiskową do gry piłką. Jako jeden z niewielu wie, jak i gdzie się ustawić. Jak piłkarz nie ma komu podać, to jeśli taka opcja się pojawia, to jest to Wojtkowski. Brakuje mu głownie chłodnej głowy.
Górnik miał głęboko ustawioną obronę, a nasi stali w jednej linii na jej wysokości, stąd nawet jak piłka do nich pow wędrowała, to nie mieli do kogo podać.
Podanie w poprzek -> podanie do rywala;
Podanie na dobiegniecie -> podanie do bramkarza;
Podanie do środka, do tyłu? -> tam nikogo z naszych nie było, bo środek był pusty;
Podanie, do tyłu na skrzydło -> albo strata piłki, albo wrócenie do punktu wyjścia.
Ogólnie jeden wielki chaos i męczarnia dla oczu. Gra zaczęła się, gdy Górnik zwietrzył szansę na 3 pkt. i wyszedł obroną wysoko do przodu, przez co pojawiły się szanse na kontry - w większości trochę chaotyczne - a nóż się uda. Akcja bramkowa piękna, ale widać, że więcej było w tym szczęścia i improwizacji, niż jakiegoś wypracowanego schematu (świadczy o tym choćby to, że Brożek i Drzazga sobie przeszkadzali).
Jakby Górnik grał konsekwentnie w obronie, zapewne na R22 nie zostałby nawet 1 pkt.
|
Górnik nie mógł grać dalej tak samo w obronie, bo po wejściu Savicevicia zmieniliśmy grę. Vukan zaczął grać jeden na jeden, robić przewagę, zaczęła się gra po ziemi i prostopadłe piłki. Na zbliżeniach widać było strach w oczach zawodników z Zabrza, bo to nie jest gra z którą umieją sobie radzić inaczej niż faulem, a żółte zaczęły się sypać.
Gdyby gra dalej szła schematem Sadlok - Mak - dośrodkowanie do nikogo to zgadza się, mogliby się bronić jeszcze drugie 90 minut, z powodzeniem. Ale zmieniła się gra Wisły.
Nie wydaje mi się żeby nagle rzucili się do ataku, oni w ofensywie cały czas grali z kontry, to samo. W defensywie przestali sobie radzić. Wcześniej też nasi łapali ich z opuszczonymi gaciami, spóźnionych, ale była laga na Ondraszka, tylko nie było Ondraszka.
Nie mam nic przeciwko żeby z Pogonią na ławce usiadł Mak, może też Sadlok. Pewnie Chuca wygrał rywalizację, skoro w 15 minut zrobił więcej w ofensywie niż Mak przez 250.