Witam po dłuższej przerwie spowodowanej brakiem czasu (przez ostatnie dwa lata codziennie śledziłem forum) oraz tym, że mam tyle stresu i nerwów, że musiałem się odciąć "tymczasowo" od Wisełki.
Nie chciałem oglądac za bardzo meczu słysząc o tych kontuzjach, ale coś tam jednym okiem zerkałem.
Mile zaskoczenie z punktu przywiezionego z Gdańska, spodziewałem się oklepu, jedyną szanse upatrywałem w zmęczeniu pucharowym.
I tak też było, ewidentnie widać było, że Lechia ma w nogach ostatni mecz i dlatego szkoda, że nie wygraliśmy. Akcje z naszej strony chaotyczne i ślamazarne, brak jakości, strzały typowo Sadlokowe prócz tego Wojtkowskiego itd.
Niestety ból i strata po : Kolarze, Pietrzaku, Bartkowskim, Korcie, Imazie, Arsenicu, Ondrasku i kilku innych pozostaje :/ Nie mogę o tym zapomnieć.
Lis nie broni dlatego, że jego transfer jest pewny i ogrywamy Buchalika czy jak
