Zastanawia mnie kilka kwestii:
1. Dlaczego zmiennicy wchodzą na ostatnie minuty ? Co Ci rezerwowi mają wnieść przez parę minut, skoro nawet nie zdążą w tym czasie porządnie dotknąć piłki ? Bałaniuk wszedł i strzelił
w stronę bramki, czyli zrobił więcej niż Krzysiek Drzazga przez pół godziny... Nie można go było wpuścić w 60 minucie ?
2. Po co staramy się wjechać z piłką do bramki, skoro mamy 0,75 napastnika (wybacz Brozio - masz mój dozgonny szacunek i dzisiaj grałeś spoko, ale to już nie te lata, a Drzazga ewidentnie bez formy) ? Nie lepiej było potłuc trochę (nawet na wiwat) zza pola karnego, żeby towarzystwo z Wrocławia musiało podejść bliżej środka, a jak się zrobi luźniej w 16, to wtedy próbować wjeżdżać ?
3. Co się stało w kwestii tempa gry ? W chodzonego to nawet w C klasie nie da się wygrać, a chwilami miałem wrażenie, że koledzy sobie w dziadka wyszli pokopać... Brak mitycznej świeżości? Czy może za ciepło, a kasa na koncie się zgadza ? W poprzedniej rundzie tyle akcji, co przez cały dzisiejszy mecz, ta drużyna robiła w jednej połowie.
W kwestii nowych zawodników:
1. Janicki... hmmm... a nie mógłby zagrać Szot

Chłop niby wie, o co chodzi w ekstraklasowej piłce, ale nie do końca mnie przekonuje. Stawiam na karb braku zgrania, może się wyrobi.
2. Silva - Jak będzie grał drugiego napastnika w 4-4-2 a za plecami będzie miał Vukana, to sądzę, że się odnajdzie. W drugiej połowie niewidoczny
3. Mak - Daje radę, pierwszy mecz i już kilka razy się pokazał. Raz założył fajną siatkę i poszedł z kontrą, ale reszta drużyny w takt poloneza poszła na środek o 3 tempa za późno.
4. Niepsuj - jak Burliga się wyleczy, to będzie dobrym rezerwowym.
To dopiero pierwszy mecz, bez 3 podstawowych graczy, ale wychodziłem ze stadionu z uczuciem lekkiego... możę niesmaku ? Gdzie się podziała ta drużyna z zeszłego sezonu, która darła przeciwników zębami i pazurami, a bywało, że trzeba ją było odrywać od zwłok z krzykiem "zostawcie ich, oni już nie żyją"?
Światełko w tunelu - środek wakacji, a na stadionie bardzo ciekawa frekwencja.