Przecież Szymon J to jest ostatnia osoba, która by chciała pomóc Wiśle.

Im lepiej dla nas tym dla niego gorzej, więc na pewno na dziennikarskie śledztwo nie ma co liczyć. Z resztą o nim jako dziennikarzu śledczym też nie ma co mówić, bo co to za śledztwo, kiedy wszystko co wiesz pochodzi od jednego faceta, z którym się po prostu spotykasz pozyskać informacje?