|
Bez zmiany układu rządzącego miastem (nie tylko prezydenta ale szerzej) nie ma szansy na jakikolwiek ruch w sprawie stadionu.
Tak jak napisali koledzy wyżej - w interesie obecnie rządzących miastem jest zostawienie tematu na obecnych zasadach: Wisła nie ma argumentów i musi płacić a o tym, że jest to przepłacony bubel wymagający znacznych nakładów ma świadomość może z 10 %, góra 15 % mieszkańców.
A JM ze świtą prowadzą świadomą politykę polegającą na zakrzykiwaniu problemu, na zasadzie: wiemy, że daliśmy ciała ale jak pokrzyczymy, że winna jest Wisła, która nie płaci to znaczna część osób uwierzy krzyczącemu.
Tutaj jedynym rozwiązaniem jest pozytywistyczna praca u podstaw, czyli właśnie tworzenie takich kręgów zainteresowania problemem licząc że przy kolejnych rozdaniach w UM ten temat będzie miał szansę na podjęcie.
Jarosław Królewski....Nie jestem fanem.
|