Jak czytam tą dyskusję, to utwierdzam się w myśli, że podstawy ekonomii powinny być przynajmniej w liceum. To wcale nie są takie skomplikowane sprawy, a przynajmniej rzadziej by się spotykało ekonomicznych analfabetów.
A zainteresowanym polecam np. to:
David Begg "Mikroekonomia"
rozdziały 3, 4 i 5 ... w rozdziale 4 jest nawet paragraf p.t. "Ceny biletów na mecze piłki nożnej"
