Cytat:
|
Bo UW nie stać jak na razie nawet na karę za jedne odpalenie rac, a co dopiero za race w każdym meczu
|
Wisła odpala race raz na ruski rok. Skąd się Wam wzięło to odpalanie co mecz to nie wiem.
Cytat:
|
Jeśli kibicowanie ma polegać na tym, że na trybunach bawimy się racami, bo są ładne, a drużynie to w ogóle nie pomaga, a częściej przeszkadza - bo trzeba przerwać mecz, to dla mnie to nie ma nic wspólnego z kibicowaniem. Raczej z lizaniem się po fiutach, żeby nam było dobrze.
|
Kibicowanie to zawsze było coś oddzielnego od widowiska sportowego. W pewnych momentach się to łączy, czasami piłkarze są zachwyceni oprawą, czasami im się łezka w oku zakręci jak sami siebie zobaczą na oprawie (Sobol itd) ale w gruncie rzeczy moga żyć bez ultras i tak samo myślę w ogóle bez kibiców też by żyli - sa ludzie co grają przed widownią pozniej 1 tys czy nawet poniżej 100 osób a więc i każdy piłkarz świata mógłby grać bez widowni. Bo kibic to jest wartość dodana do sportu. piłkę żeby kopać to trzeba boiska i 2 bramek plus kilkanaście linii na boisku, a nie 5 czy 50 tys widzów.
I to samo z kibicowaniem. Nieraz doping poniesie piłkarzy ale ogólnie czy jest taki niezbędny to nie wiem. Od początku ruchu kibicowskiego trybuny żyły swoim życiem. Pojawił się ruch ultras, chuliganka i to było samo w sobie wartością. Stąd może ta chęć odpalania rac, że jest to widowisko nie tylko piłkarzy, nie tylko sportowe ale i ultras na trybunach. Kiedyś było też chuligańskie widowisko na murawie i/lub trybunach. No i tyle. Kto tego nie rozumie i myśli, że kibice są marionetkami włodarzy klubu, to źle myśli.
Tak samo jak lwia część kibiców myśli, że piłkarze są ich własnością i poddanymi, ok, jest część kibiców wiernych i oddanych po życia kres i oni mogą czegoś wymagać ale większość to przelotni bywalcy trybun. Co pokazuje historia i np nasza frekwencja na C. Ci co najgłośniej krzyczeli "Wisła to my" dziś nie zapełniają młyna. Dlatego pilkarzy też nie ma co jebac jak psów w sytuacji gdzie samemu nie wiadomo jak się zachowa w przyszłości albo w sytuacji gdzie nie chce się kibicować i głośno drzeć ryja a się uważa za fanatyka, a się wymaga żeby piłkarz na boisku oddał serce.