|
Sadlok gra dobrze na boku obrony, ale nie względu na liczby. On po prostu potrafi szarpnąć, rzadko traci grając z boku i bardzo dobrze współpracuje w ofensywie z pomocnikiem. Jakby były notowane też podania rozpoczynające akcje to liczby miałby dużo lepsze.
Wracając do meczu.
Rzuciło mi się w oczy parę rzeczy :
1) Sadlok zagrał kryminał (oczywistość)
2) Ławka jest krótka (oczywistość)
3) Klemens wyszedł na mecz posrany w gacie, więc jego słaba gra może niekoniecznie wynikać z braku umiejętności. Duża nerwowość w poczynaniach sprawiała, że był elektryczny. Miejmy nadzieję, że to tylko pierwsze koty za płoty bo Wasyl wypadł na dłużej. Co do walorów i wad Klemensa, abstrahując od elektryczności w obronie, która jest albo permamentna albo związana z presją (okaże się niedługo).
Duża wada : powolność rozegrania. Przypominał mi się Chavez z piłką. Co ją dostawał to zanim przyjął, zanim się rozglądnął, zanim zagrał to drużyna przeciwna zawsze zdążyła się ustawić. Kląłem w pewnym momencie, że po prostu niepotrzebnie mu podają.
Zaleta (której chyba nikt nie zauważył) : Bardzo dokładne długie podania, przerzuty w linię ataku. Dopóki Klemens dzidował bardzo często śmierdziało golem pod bramką Zagłębia. W ogóle to był taki dziwny mecz, że chyba pierwszy raz się darłem do ekranu, żeby grali dzidą zamiast próbować rozegrać, bo z przodu były duże luzy, obrona Zagłębia niepewna, za to bardzo mocno i dokładnie presowali na wysokości połowy boiska, prawie całkowicie odcinając naszych pomocników od podań.
Mecz jaki był, każdy widział. Wkurzało, że zaczęliśmy grać jak nam się w dupce paliło, a po złapaniu wyniku 3:3 nagle siedliśmy. Jak wyrównaliśmy to byłem niemal pewien, że to wygramy, a tu zonk.
Gol Kolara - dwa minimalne paru - centymetrowe spalone typu wystawione pół stopy. Puszczone z duchem gry i wcale bym nie miał pretensji do sędziego, jakby taka sytuacja miała miejsce w drugą stronę.
Za to karny na 4:3 to była parodia. Najlepsze jest, że nawet weszlo i inne portale krzyczą, że ewidentny - moim zdaniem bzdura.
Napastnik Zagłębie zostawia piłkę za sobą i potyka się o nogi Burego, niby jakiś kontakt był ale :
1) Bury w naturalny sposób wbiegł przed napastnika, to napastnik Zagłębia się w niego w.......ił
2) Bury nie blokował dostępu do piłki, ani nie interweniował. Piłka poszła w drugą stronę.
3) To niby kopnięcie ze strony Burego to było naturalne przebieranie nogami w biegu (w trakcie biegu podnosi się pięty do tyłu - to chyba oczywiste).
Prawda jest taka, że napastnik Zagłębia zrobił tak dynamiczny zwód, że sam siebie wyprowadził w pole. Zostawił sobie piłkę za daleko, zatrzymał ją za raptownie i stracił równowagę wpadając na Burego. Nie był zainteresowany dojściem do piłki, nikt mu w zagraniu jej nie przeszkadzał.
Dla mnie to było padolino i to dość ewidentne.
Ostatnio edytowane przez s1mone : 05.04.2019 o godz. 22:03.
|