|
Tak co do tego grzebania w trzecioligowym hiszpańskim koszu - tutaj się MaLk nie zgodzę. Nie trafił nam się Carlitos, ale byli też, Ivan Gonzalez, Llonch, Imaz, Basha, Velez czy Cuesta. To nam daje większa cześć składu, złożoną z zawodników wyróżniających się na tle rywali w naszej lidze, na których przy normalnej organizacji klubu zarabiamy ładnych parę milionów (10 mln E myślę, że to nie przestrzelenie). To pokazuje, że każda droga tak na prawdę ma sens, tylko trzeba to robić z głową i mieć odpowiednich ludzi odpowiedzialnych. Śmiem twierdzić, że tak wysoka celność transferów z Hiszpanii związana była z tym, że zawodników tych sprowadzał Kiko, który znał ich na codzień, obserwował, wiedział jak się zachowują i czego po nich można się spodziewać. Dla kontrastu Lech czy wcześniej Legia sprowadzali sobie Hiszpanów z obserwacji skautów i co? Trzecioligowy hiszpański kosz - tu się zgadza.
Podsumowując, ja myślę, że produkowanie swoich piłkarzy to oczywiście bardzo dobra droga. Nie możemy jednak popadać w skrajności i 100% stawiać na takie funkcjonowanie, bo jak pokazuje historii, choćby całkiem niedawna, sprowadzenie ODPOWIEDNICH piłkarzy również ma jak najbardziej sens (także pod kątem finansowym). Potrzebna jest równowaga i znalezienie właściwych osób dla konkretnych funkcji w klubie. Ponadto droga do "masowej produkcji" własnych piłkarzy na określonym poziomie jest bardzo bardzo daleka i niekoniecznie usłana różami.
|