MaLk napisał(a):

Wiemy, wiemy. Tylko uparcie zapominasz o "drobnych" niuansach, jak to, w jakich warunkach wychowywali się piłkarze w Amice i ile pieniędzy trzeba było najpierw zainwestować w to, żeby raz na rok jeden-dwóch z kadry można było sprzedać. Piątek też szlifował swój talent w wypasionej lubińskiej akademii. A jedyny z wymienionych, który nie zaliczył po drodze porządnego szkolenia, czyli Kapustka, faktycznie, został sprzedany za spore pieniądze po kilku dobrych meczach, ale chwilę potem odbił się od dwóch średniaków, angielskiego i niemieckiego i teraz "walczy" w belgijskiej drugiej lidze.
Innemi słowy, bez uprzednich inwestycji w szkolenie, można sobie liczyć co najwyżej na łut szczęścia, że ktoś nasze młode drewna kupi, tylko dlatego, że są młode i zagrały dwa dobre mecze w ekstraklasie na krzyż (nota bene, Kapustkę kupili nie ze względu na ekstraklapę, tylko Euro). Jeśli komuś się wydaje, że wystarczy wystawić jakiegokolwiek młodego do pierwszego składu i już zacznie "kosić szmal", bo zagraniczne kluby będą walić drzwiami i oknami z walizkami pełnymi pieniędzy, to - delikatnie rzecz ujmując - żyje w nierealnym świecie.
Prawidłowa kolejność powinna być taka: promujmy i wymuszajmy odpowiedni poziom szkolenia młodzieży, a reszta przyjdzie sama.
Przymus wystawiania młodzieżowca tylko dlatego, że jest młody, choćby nie wiadomo jakim był drewnem, żadnych naszych problemów nie rozwiąże, samo z siebie kupy kasy to nie przyniesie.
|
Co to ma za znaczenie od KOGO czy czego odbił się Kapustka? Ważne ile na nim zarobiono. Nie rozmydlaj. Nie ma znaczenia czy piłkarz na którym zarobimy podbije świat - ważna jest kasa dla Wisły.
Nie tylko Amica czy parchy zarabiaja na młodych.
Tak wiem - chciałeś napisać w Wisle nie da się. Znam te wycia na pamięc. Da się - i trezba to robić na skolę swoich mozliwości. Amica też od czegoś zaczynała. Parchy, Lubiń czy Pogoń też zaczynali skromnie a ostatnio sprzedają kolejnych za miliony. Skoro tam się da to i u nas się da.