Wywiad Drzazgi z weszlo. Nie chcę wyjść na hipojrytę bo jestem ostrożny co do talentu tego chłopaka i to pisałem w innym temacie jak zaczęto go porównywać z Brozkiem czy Piątkiem ale chodzi o coś innego. Spójrzcie na tę sytuację:
Cytat:
Widziałeś w niższych ligach więcej chłopaków z potencjałem na coś więcej, którym nikt nie dał szansy?
Zdecydowanie. Może po prostu byli w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie? Nawet w Przemkowie widziałem chłopaków, którzy mogli grać w piłkę. Wzięli akurat mnie, ale to nie było tak, że co tydzień ktoś przyjeżdżał obejrzeć mecz. Zbieg okoliczności. Trenerzy Polkowic i Przemkowa się znali, podesłano mnie na sparing z Chrobrym Głogów. Przegrana 2:6, ale dwie asysty moje, więc się załapałem. W Polkowicach także byli piłkarze, którzy śmiało mogliby grać wyżej. Do pewnego momentu czekali na szansę, ale nie przychodziła, więc trzeba było zacząć robić coś innego.
|
Chłopak zaczyna od okręgówki do 15 roku życia, później jakieś niższe ligi, jakieś rezerwy. Nic wielkiego. Właściwie to lipa, zwykły kopacz. Wyobraźmy sobie teraz, że w Polsce trzeba szkolić młodzież i to nie na zasadzie wystawienia 1 piłkarza w meczu. Wyobraźmy sobie, że to jest ogolnopolski trend i siatka tego szkolenia jest rozłożona na całą Polskę. I automatycznie każdy klub co większy, który solidnie szkoli musi szukać i dawać szanse większej ilości talentów lub nawet nie talentów z pozoru. I co się wtedy dzieje?
Taki Drzazga (niech go Bóg dobrze prowadzi i niech będzie mega piłkarzem) nie startuje z niższych lig i ze słabego poziomu szkolenia tylko jest szybciej - rok, dwa, cztery lata (a przecież nawet rok szybsze zaawansowane, profesjonalne szkolenie w tak młodym wieku to jest jak zbawienie) - dostrzeżony. Chłopak ma szansę na większy progres. Na rozwój. Jemu i tak się udało ale może on mógł dziś być tak dobry jak Drzazga x 3 a ten obecny "Drzazga", ten z jego umiejętnościami dzisiaj, to któryś z chłopaków, z którymi grał w tych niższych ligach czy juniorach ale nigdy akurat oni nie dostali szansy?
To jest logiczne, że kwestia talentu nie jest jednoznaczna. Nie ma algorytmu na określenie kto jak będzie grał w piłkę za x lat. Są wyjątkowe talenty jak Messi czy Ronaldo gdzie każdy wie, ze to będzie pan piłkarz kiedyś ale 99,9% to jest taki zwykły przesiew. Im więcej się przewinie przez jakaś akademię ludzi tym więcej talentów się wyłowi i więcej stworzy piłkarzy. Nie ma też normy, że jak ktoś ma 18 czy 20 lat i jego kolega ma tyle samo i jest słabszy od niego to nie okaże się, ze za 2 lata ten słabszy nie będzie lepszy od tego pierwszego.
Dlatego dla mnie sprawa jest prosta. Im więcej osób dostanie szanse i będzie się mogło skupić na szlifowaniu zdolności tym więcej piłkarzy dobrych może z tego wyrosnąć.
Czyli po prostu jak najwięcej akademii i szkolenia = więcej szans dla większej ilości chłopaków = zawsze ktoś tam odpali.
Cytat:
To czemu twoje pierwsze podejście do Wisły wyglądało, jak wyglądało?
Nie byłem gotowy na Ekstraklasę. W rezerwach strzelałem bramki â dziesięć meczów, dziesięć goli. Ale do Ekstraklasy nie dorastałem ani fizycznie, ani mentalnie, otwarcie trzeba to przyznać, mimo że piłkarsko nie wyglądałem źle. Gdy trafiłem do Wisły ważyłem 68 kilogramów. Taki Głowa podniósł by mnie pewnie jedną ręką. Teraz mieszczę się między 72,5 â 73. Z wiekiem mi troszkę przyszło. Wcześniej nie pracowałem w ogóle na siłowni, w Polkowicach rzadko mieliśmy okazję.
Mentalnie⌠Gdy wychodziłem na mecz, myślałem âo Jezus, z kim ja gram, przecież są lepsiâ. To nie pomaga, wręcz przeciwnie. Czułem, że nie potrafię sprzedać swoich umiejętności. Pamiętam mecz na Podbeskidziu w pierwszym sezonie. Trener Wdowczyk powiedział, że daje mi 45 minut w pierwszym składzie. Adam Mójta dwa razy założył mi dziurę i odechciało mi się wszystkiego. W drugiej rundzie w Wiśle czułem się lepiej, ale wciąż to nie było na granie w pierwszym składzie.
|
I tu znowu. Co by było z tego chlopaka gdyby miał możliwosć pracy z lepszymi trenerami, w lepszym systemie od mlodszych lat? Może te umiejętności co ma dzisiaj to by miał 2-3-4 lata temu? A to znaczy, że y niejako sam siebie wyprzedził i dzisiaj mając 24 lata by już nie grał w Wiśle tylko w Milanie.
Dlatego trzeba tym ludziom dawać szanse i możliwości a czas zweryfikuje czy oni je wykorzystają. Cała filozofia szkolenia.
To samo z graniem w ekstraklasie. Gdyby wcześniej się ogrywał to też by miał inne podejście do gry na najwyższym poziomie i szybciej by wystrzelił.