|
Cudownie, że zwycięska passa z sąsiadką trwa. Niesamowity paradoks, że dzieje się to w momencie, gdy walczymy o przetrwanie kolejny sezon, a nie lata temu, gdy byliśmy absolutnym dominatorem w lidze.
Szkoda tych dwóch straconych bramek, szkoda zmarnowanej sytuacji Peszki (dobry mecz Sławka tak swoją drogą) na 4:0, bo taki pogrom miałby chyba też psychologiczne znaczenie w następnej potyczce, która być może zdarzy się jeszcze tej wiosny. A fakt, że w sumie niewiele zabrakło do remisu, na pewno da im jakiś oddech, choćby niewielki. A może przesadzam i nie ma to żadnego znaczenia, zresztą nie mam też zamiaru jakoś bardzo się nad tym roztrząsać, bo mimo wszystko czwarte zwycięstwo z kolei to rzecz wspaniała.
Co do pierwszego gola... Ręke Kolar położył, czy było to wyraźne pchnięcie? No właśnie nie, nie było to mocne, wyraźne popchnięcie i wydaje mi się, że tym sugerował się sędzia uznając bramkę. Czy ta ręka miała wpływ na wyskok Dytiatjewa? Być może, wie to tylko on sam, a pewnie nawet sam siebie będzie kłamał przez resztę życia. Cała sytuacja wygląda zdecydowanie mniej nieprzepisowo w czasie rzeczywistym, nie na spowolnionej powtórce.
Bramki Drzazgi i Kuby fantastyczne, ale dla mnie MVP jest Burliga. Był dzisiaj wszędzie, absolutnie wszędzie. Przecinał, odbierał, wybijał, blokował. Naprawdę świetny mecz, oby tak dalej, nic dziwnego, że posadził Palcicia na ławce.
Ofensywa powoli się dociera, wygląda to wszystko zdecydowanie lepiej niż na początku rundy, sporo chyba jednak daje Savicevic, choc dzisiaj jakby gorszy niż w Kielcach i dwa tygodnie temu w meczu z Pogonią. Wojtkowski jak zwykle, kompletnie mnie nie przekonuje...
Teraz przerwa na kadrę - złapać oddech, potrenować i zagrać z Legią jak najlepiej, bo dawno przy R22 z nią nie wygraliśmy, a patrząc na jej formę, jest na to naprawdę spora szansa. Trzeba walczyć o ósemkę z całych sił.
|