Trochę Was nie rozumiem - UW przychodzi normalnie na mecz, nie prowadzi jednak zorganizowanego dopingu. Macie do nich pretensje, jakby to był ich obowiązek. Na stadionie doping od lat jest słaby, trybuny piknikowe w zasadzie nie biorą w nim udziału. O co więc pretensje? Teraz się nagle wszystkim zachciało dopingować

Rozumiałbym oburzenie, gdyby sektor C na przykład gwizdał w momencie prób dopingu z innych sektorów, tym czasem sektor C normalnie się do dopingu włączał...