MMTS napisał(a):

może niech Socios podejmie się próby mediacji? Nie mówię, że przywrócenia znaku rekina, żubra czy czego tam jeszcze, ale moze po prostu rozmowy, żeby te relacje były poprawne i rozsądne? I nie mów, ile to razy słyszałeś, bo Socios powininno być 150% obektywne i aktywne, pomimo głębokiej różnorodności wewnątrz. Niestety. jak to mówią, szlachectwo zobowiązuje.
Wiem, że to ryzykowne dla Socios, ponieważ wielu członków łączy UW z Sharskami i mogłoby się obrazić, ale czemu nie opracować jakiejś stategii działania, poddać pod głosowanie i pomóc?
|
No właśnie, problem z udziałem socios w takich mediacjach byłby taki, że samo socios nie ma zdania w temacie i sądzę, że wewnętrzny rozkład głosów za i przeciw jest porównywalny z tym, co widzimy tutaj. Najpierw więc musielibyśmy sami przejść takie mediacje wewnętrzne....
tas de fleia napisał(a):
|
A'propos tego ciekaw jestem wypowiedzi Leśnodorskiego, o tym, że to nie problem taki klub utrzymać. Czy to było takie .......olo medialne i podtrzymywanie na duchu, czy może mamy mylne wrażenie?
|
To była wypowiedź na poły PR-owa, na połowy wynikająca z szoku, jakiego Leśnodorski mógł doznać obserwując strukturę kosztową Wisły w kontekście bizantyjskiego stylu zarządzania finansami, jaki prowadził w Legii.
Rzecz w tym, że (aż) takiej struktury "oszczędnościowej" nie da się utrzymywać wiecznie na tym poziomie rozgrywek.
Póki co, w polskiej piłce na działalności operacyjnej się raczej nie zarabia, choćby nie wiadomo jak ściąć koszty. Na plus można wyjść na transferach. Bez stałych inwestycji w szkolenie opieranie budżetu na takich dochodach będzie zawsze kwestią "uda się, albo się nie uda".
serek.c2 napisał(a):
|
Bez tego to, co obserwujemy teraz, to pospolite ruszenie, moda na pomoc Wiśle, nie dotrwa nawet do końca tego roku. A na strefę spadkową i kopanie się po czole oraz zimną kiełbę "target" się nie wybierze.
|
Bądźmy też uczciwi wobec siebie. UW, flagi i oprawy też nic w tym temacie nie zmienią. Mityczna obecność "wiernych" fanów na C nie wniesie do budżetu klubu żadnej istotnej w tym kontekście wartości finansowej.
Z tą obecnością wiąże się natomiast cholernie wysokie ryzyko, że cały dobry PR, który został wypracowany w ciągu ostatnich dwóch miesięcy szlag trafi po jednym meczu, na którymś zdarzy się coś... niepolitycznego. Zostawmy na chwilę marzenia o inwestorze, skupmy się na tych "piknikach", którzy aktywowali się w ostatnim czasie - statystycznie obecnie co 10 osoba wśród kibiców w ogóle jest nowa na stadionie (dane z pierwszego wiosennego meczu), nie wiadomo jaki odsetek stanowią dodatkowo osoby, które wróciły z nadzieją, że patologia została odstawiona. Dla ilu z nich czynnikiem pozostania będzie fajny doping, a dla ilu symboliczna(!) obecność sharksów spowoduje, że przestaną podążać za "modą na pomoc Wiśle", jeśli można zakładać, że poziom sportowy w najbliższych miesiącach będzie taki, jaki mamy potencjał sportowy, czyli niewielki? Ilu z nich przyszło oglądać oprawy i poziom sportowy, a ilu w nadziei, że wreszcie da się uratować klub z rąk sharksów? Ilu odróżnia UW, C, SKWK, WSH i inne duże literki od siebie? Kogo wtedy zatrzymywać, jeśli stanie się przed koniecznością wyboru?
Powiem szczerze, gdybym ja zarządzał tym klubem, wolałbym w tym momencie stawiać na konia utrzymania za wszelką cenę mody na pomoc Wiśle, a nie na fajną oprawę i doping. To oczywiście moje prywatne zdanie i nie oczekuję, że każdy się z nim zgodzi, bo odpowiedź zależy od paru wewnętrznych przekonań.
Pytanie za sto punktów jest takie - czy faktycznie jest pole do jakiegoś kompromisu w tej sprawie, czy, prędzej czy później, trzeba będzie dokonać tego wyboru. Jeśli tak, to sorry, ale brutalnie teraz jest ostatni moment, aby go dokonać najmniejszym kosztem (sprzedane karnety plus ciągle działająca "moda na pomoc Wiśle"). Za pół roku, jeśli nie będzie dodatkowego finansowania, taka alternatywa będzie zabójcza niezależnie od tego, którą wersję się wybierze.