JacobCFC napisał(a):

|
Tylko weź pod uwagę, że przy słabszej grze, czy ewentualnym spadku, to ultras zostanie przy klubie, a ojciec zabierze dzieci do kina, bo patrzy on na klub nie przez pryzmat oddania barwom, a rozrywki.
|
O którym ultrasie mówisz? Jednym z tych, który miał gdzieś kupowanie karnetów podczas wielkiej akcji? W sytuacji, gdzie wstrętne i nielojalne pikniki kupowały karnety na inne sektory, a na C wielka olewka? Dziękuję za takich ultrasów.
W ogóle temat dyskusji od początku zrobił się niepoważny. Chyba ultraski nigdy się nie nauczą, jak ważny jest wizerunek, bo to nim kieruje się przeciętny człowiek który zostawia najwięcej forsy na stadionie (i przed telewizorem) a ultras to zawsze dla klubu zło konieczne. Konieczne, bo pokrzyczy w sposób zorganizowany, zło, bo nigdy nie oprze się temu, żeby wulgarnie zwyzywać innych, odpalić racę narażając klub na straty czy zrobi oprawę, w której gloryfikuje mordy.
Fakty są takie, że prawdziwi kibice Wisły w niedzielę pokazali, że życie bez ultrasów jest możliwe i wcale nie gorsze. Gdzieś przeczytałem, że stadion Wisły wreszcie nie wyglądał jak jarmark, bez flag i transparentów. Podpisuję się pod tym, po co to komu? Potrzebne piłkarzom czy telewizji? Ani trochę. Chodzi tylko o to, by się pokazać.
Dlaczego UW nie może powiedzieć o które flagi chodzi? Bo jest oczywiste, o które. I jeżeli komuś się wydaje, że można symbole rekinów normalnie pokazywać na stadionie, niech wejdzie do Auschwitz ze swastyką i powie, że to nic takiego. To jest dokładnie ten sam poziom absurdu, symbole morderców klubu nie będą przez nikogo normalnego nigdy mile widziane na stadionie.
I rozczula mnie to, że jak klub będzie gorzej grał, to się pikniki zawiną i tylko ultrasi klubowi zostaną. Bzdura. W tak niesprzyjającej aurze, w dość konkretnym zimnie, które zawsze zmniejsza stadionową frekwencję, przy tak beznadziejnej grze klubu, kilkanaście tysięcy osób na stadionie to wynik znakomity, a jest powodowany mobilizacją dla ratunku klubu. I pikniki się zawiną nie przez złą grę, tylko jak zobaczą pozdrowienia do więzienia czy symbole rekina. Nikt normalny tego nie chce, władze Wisły o tym wiedzą i dlatego nie chcą tych symboli.
W tym momencie dopatrywanie się jakichkolwiek okoliczności łagodzących dla primadonn z UW jest bezcelowe. Rozkapryszone kibolki najpierw niechętnie ruszyły po karnety, teraz się obraziły, że nikt nie chce widzieć symboli grabarzy Wisły na trybunach. A jeszcze dodać do tego trzeba, że od dawna ich doping był beznadziejny, notoryczne wjazdy na sąsiadkę i bluzgi zamiast wspieranie klubu, od lat była to równia pochyła.
Ultrasi nie są Wiśle do niczego potrzebni w tym momencie. Mogą nawet nie przychodzić, ich bilety to i tak taniocha, ponieważ bieda umysłowa koreluje z materialną, to nie mogliby sobie pozwolić na lepsze miejscówki.