|
Jesteście jak dzieci, które nie rozumieją dorosłych.
Sprawa jest prosta, banalna wręcz. Dla wszystkich osób z zewnątrz, to właśnie ten cholerny rekin jest symbolem patologii, która okradała i szantażowała swój własny klub oraz jego władze. Tyle i tylko tyle.
W d*pie mają nasze wewnętrzne rozkminy czy ultrasi są potrzebni, czy wszyscy z WSH są źli, czy okradali bardzo, czy może jednak tylko trochę.
Nawet jeżeli te pytania są zasadne, to są zasadne tylko dla nas. Oni nie żyją w "kibicowskim" świecie i żadnych niuansów nie kojarzą, sorry. Tenże rekin jest teraz dla nich wyznacznikiem czy pasożyt oderwał się od organizmu nosiciela. Jeśli flagi z rekinem znajdą się na stadionie, będzie to dla nich symbol tego, że klub się nie oczyścił. I choćby przyszło tysiąc atletów, a każdy z nich przekonywał po tysiąc razy, że nie mają już wpływu na klub, że władze się zmieniły, że umowy są rozwiązane, każda taka osoba z zewnątrz stwierdzi "pitolisz chłopie, flaga z rekinem wisi na stadionie, znaczy nic się nie zmieniło, nawet im się kurde dla dobra klubu nie chciało udawać, że jest inaczej".
Do klubu nieoczyszczonego z patologii nie wejdzie żaden normalny inwestor, choćby nie wiem ile tweetów wrzucił Królewski i nie wiadomo ile zdrowia na boisku zostawił Błaszczykowski.
Oczywiście jest margines teoretycznych inwestorów, którzy są tak bogaci, że mają to w d*pie i stać ich na wejście niezależnie od okoliczności. Tylko pytanie czy jesteśmy w kręgu zainteresowania jakiegokolwiek z takich inwestorów, czy - oprócz wyobrażeń małolatów, że jak jakiś szejk wszedł do ManC czy innego PSG, to inni aż przebierają nogami żeby wejść do Wisły - w ogóle jakiś taki realny inwestor istnieje, że możemy sobie pozwolić na to, żeby w imię skompromitowanej flagi z rekinem z góry pozbywać się tych inwestorów, którzy są w naszym zasięgu, ale akurat dla nich może być przeszkodą, że klub został wydymany przez środowisko ludzi, którzy wcale nie chcą odpuścić?
Nikt mi nie wmówi, że symbol rekina jest tak ważny, że - dla dobra klubu - nie da się go, choćby i pozornie, zmienić na jakiś inny, żeby nie walił po oczach.
|