|
Ludzie my jesteśmy WISŁA KRAKÓW. Oprzytomnijcie.
Śmieszy mnie to jak łatwo uwierzyliście w ckliwą bajeczkę Stanowskiego jak by to Wisły nie było gdyby nie niesamowity splot okoliczności kiedy to Leśny w pustym wagoniku na Kasprowy walnął narty w kąt, a potem zupełnie przypadkowo spotkał jakieś hipereksperta z korpo, który cudem nie poleciał do Uzbekistanu, no i jeszcze lądowała kometa Haleya w międzyczasie.
Uratowalibyśmy się tak czy inaczej. I nie ma to nic wspólnego z popieraniem Marzenki, Dukata itp
|