|
Ja całkowicie inaczej odbieram motywacje Stanowskiego i Jadczaka. Stanowski wiadomo tendencyjny wobec Legii, ale poczuł "powołanie". Może nie, by nas kibiców uszczęśliwić, tylko żeby społeczność piłkarska nie straciła... po prostu piłka to jego pasja. Uznał, że dla dobra "widowiska", Wisła powinna istnieć. Pewnie, gdyby Leśnodorski był nastawiony anty to by na siłę go nie namawiał. Po prostu zachciało się obu Panom coś dobrego dla sportu zrobić. Jadczak to zupełnie inna para butów, szukał medialnego tematu, który nie narazi go na kopniaki i posądzenie o stronniczość. Tematu oczywistego moralnie (bo kto o zdrowych zmysłach będzie bronił bandytów), który szybko się sprzeda... Jego reportaż był o bandytach, którzy mieli swoje słupy w klubie. A same słupy były na ówczesny czas szanowane w mieście. To nie był reportaż z cyklu "widzę zło, zwalczajmy je bo Wisła upadnie", tylko "widzę zło, a inni o tym wiedzą, ale nic nie robią". Dla mnie to nie ma wspólnego z tematem ratowania, bez jego reportażu i tak by to wszystko wyszło na jaw.
|