abcabc napisał(a):

Ten facet (Siemiątkowski) pisze, że to mogą być dwie odrębne umowy, a widział na zdjęciu, że to są dwa punkty tej samej umowy. Co więcej, po pierwszym punkcie dotyczącym złotówki jest słowo "AND".
Czyli jest koniunkcja dwóch punktów (1zł plus 12 mln pożyczki).
|
Oczywiście, że to mogą być dwie osobne umowy, tj. dwustronne czynności prawne. W jednej dochodzi do sprzedaży, w drugiej do udzielenia pożyczki. Po prostu obie zawarte są w jednym dokumencie, który nazywamy "umową". Pisałem o tym w grudniu, że z tego fragmencie, który wyciekł do sieci wcale nie wynika, że to udzielenie pożyczki było warunkiem dojścia do skutku umowy sprzedaży. Przy czym: mogą, a nie są. Nie znamy umowy.
Podobnie z arbitrażem: umowa główna (sprzedaży) i umowa o arbitraż to dwie odrębne, choć powiązane, czynności zawarte w jednym dokumencie. I teraz można zastanawiać się, czy skoro nie doszło do skutecznego zawarcia umowy sprzedaży, doszło do zawarcia umowy o arbitraż, ale nie rozumiem, dlaczego miałoby to być z góry wykluczone. Skoro intencją stron było oddać pod arbitraż spory związane z umową, to pewnie także spory, co do tego, czy w ogóle doszło do umowy sprzedaży. Co do zasady przyjmuje się, że nie ma znaczenia dla skuteczności umowy o arbitraż to, czy zawarcie umowy głównej jest sporne, choć przesądzające jest, jakiego dokładnie sformułowania użyto w umowie. Można też badać tzw. zdatność arbitrażową itd., ale nie ma sensu się rozpisywać w dyskusji na tym poziomie i przy braku informacji nt. samej umowy.
Arbitraż to nie "cyrk" tylko przyszłość sądownictwa i kluczowa instytucja społeczeństwa/państwa sieciowego i public governance zamiast prostej scentralizowanej państwowości.