Wehrmacht napisał(a):

|
To fakt.... ale jak pomysle o 0-5 z Legia, czy 0-4 z żydami, to nie wiem czy słowo uratowani jest na miejscu...... do dziś cały czas się tliło we mnie, że może jednak ten entuzjazm BL i JK i ogólnie pozytywny szum wokol Wisly pozwoli nam przejsc przez to wszystko w miare sucha stopa, nawet jesli bez Ondraska, Korta czy Bartkowskiego, ale po dzisiejszym widzę, że tego demontażu już się raczej nie da zatrzymać.
|
To mi troche przypomniało sytuacje przed II wojną światową w której była Polska.
Ziemkiewicz fajnie o tym pisze w książce "Jakie piękne samobójstwo"
Stawia tezę, że w momencie, kiedy było oczywiste (po tym jak Hitler przejął uzbrojenie Czechosłowacji i był gotowy do wojny już teraz dysponując najpotężniejszymi siłami w Europie) że my z Niemcami w wojnie nie mamy szans.
Upraszczam, bo tu wiele innych czynników jeszcze miało miejsce, ale generalnie, kiedy wiadomo że wojna skończy się biologiczną apokalipsą narodu, zdewastowaniem kraju i być może nieomal śmiercią istoty narodu, do wojny dopuścić nie wolno było.
Chociażby za cenę upokorzenia, chociażby za cenę utraty suwerennosci, może nawet niepodległosci.
Można gdybać i mnożyć scenariusze alternatywne, ale być może skończylibyśmy tak samo jak Węgrzy czy Słowacy, którzy niemcom ulegli i weszli w sojusz.
Beck miał prawo rzucić na szalę swój własny honor, swoje ambicje.. Jednak ryzyko biologicznej apokalipsy..ludobójczego unicestwienia całego narodu..to za dużo. Przetrwanie narodu jest ważniejsze niż chwilowa ambicja i duma.
I teraz wracając z tej długiej dygresji...
Walić po całości wyniki z czołówką..walić po całości jak w derbach dostaniemy 8-0 i będą się parchy obnosić z tym po kronikach.
Trzeba przeżyć, żeby wrócić silniejszym. Wycofać się z rywalizacji o wynik, zaszyć się, przegrupować..rozpoznać kto wróg kto przyjaciel..zebrać siły..wrócić i odzyskać co straciliśmy..wziąć rewanż.
Ale aby tak się stało WISŁA MUSI PRZETRWAĆ (biologicznie, że tak to ujmę nawiązując do metafory)
Przeżyć za wszelką cenę, aby móc walczyć innego dnia.