Martinus napisał(a):

Sprawa ze Stechertem jest moim zdaniem absolutnie kluczowa także dla zrozumienia tego co się dzieje obecnie. Tylko, że o ile rzeczywiście wydaje się być bardzo prawdopodobne, że akcja z Meresińskim od samego początku była zaplanowana albo jako sterowanie nim z tylnego siedzenia (a jak się zrobiło zbyt gorąco należało przejąć kontrolę osobiście) albo po prostu jako część objęcia SA przez TS i wjazdu na "białym koniu" tak Stechert to dla mnie całkowita zagadka.
Moja pierwotna teoria była taka, że cyrk z Kambodżą to kolejna część tego samego spektaklu. Czyli, że Marzena celowo i umyślnie sprzedała SA zawodowym "sprzątaczom", których jedynym zadaniem było maksymalne zaciemnienie sytuacji.
Tylko, że jeśli chodzi o sposób działania Stechert był dokładnie tak samo zaplanowany jak Vanna. Powiem więcej, na pierwszy rzut oka Stechert wyglądał zdecydowanie bardziej wiarygodnie. Tylko jeśli to przerażenie Sarapaty na tamtejszej konferencji prasowej było prawdziwe a nie udawane to kto się krył za Stechertem wtedy i kto stał za Vanną teraz? Bo moim zdaniem to jedna i ta sama osoba.
|
Przerażenie połączone wręcz płaczem jakie mieliśmy okazję zobaczyć na konferencji, z dzisiejszej perspektywy nie chcieli zostać oderwani od koryta. Wówczas nie mieliby nic do gadania. Podmiot wpłaca Telefonice 40 mln +1zł i Wisła SA jest jego, a TS musi zabierać zabawki. Zagrała wtedy na uczuciach i się udało jej oszukać większość. Patrząc jednak na sposób ich działania można porównać do 3 gatunków literackich
Epika [Meresiński] - opis rzeczywistych wydarzeń, ratowanie klubu z rąk oszusta, TS wjeżdża na białym koniu, zyskując status ratowników powtarzany jeszcze półtora roku po przejęciu i zasłanianie się długami poprzedników - cel osiągnięty.
Liryka [Stechert] - wykorzystała emocje na konferencji, być może Stechert również był od nich, Wisła pozostaje przy TS, a TF traci głos w sprawie sprzedaży - cel osiągnięty.
Dramat [3 przebierańców] - prawdopodobnie dążenie do upadku spółki poprzez wcześniejsze wyczyszczenie dokumentacji, za pół roku nikt by już się Wisłą nie przejmował i mogliby dalej kręcić lody, tym razem już bez żadnego nadzoru - cel nieosiągnięty [przynajmniej jeszcze].