Vinci napisał(a):

|
Tak czy inaczej, wydaje się, że otwiera się szansa na posprzątanie kilku problemów.
|
Patrząc się te 2,5 roku a nawet więcej wstecz, to wydaje się, że niestety ale musieliśmy dojść do takiej sytuacji jak teraz, żeby spróbować wyczyścić wiele spraw i zrzucić te "niewidzialne" kajdany.
Sposób zarządzania Spółką przez osoby z nadania BC pozostawał zawsze wiele do życzenia - tak od 2012 r. sprowadzała się to do - często nieterminowego - przelewania kwot za reklamę TF (fakt faktem, że dość znacznych w porównaniu do tego, co teraz).
O przejęciu Spółki przez TS via Rowerzysta pisał szczegółowo nie będę. Nie mam wiedzy jak to było naprawdę. Ale wiele wskazuje na to, że były jakieś wiadome naciski, który odniosły skutek w połączeniu z faktem, że równocześnie cisnęły banki a sam BC nieco stracił zapał do Wisły.
Tak naprawdę to z dzisiejszej perspektywy TS - gdyby działał racjonalnie - powinien za wszelką cenę przygotować klub do dalszej odsprzedaży w perspektywie 6-9 miesięcy, przy okazji prostując niezbędne kwestie formalne.
Tylko że - jak dzisiaj wiadomo - nie było to prawdziwym celem osób zarządzających.
Tak naprawdę po roku rządów MS i DD jakakolwiek sprzedaż klubu była niemożliwa lub co najwyżej bardzo mało prawdopodobna ze względu na sprawy, które teraz wychodzą na światło dzienne a poza tym cały czas TS nie było tak naprawdę zainteresowane sprzedażą.
Taki stan rzeczy najpewniej ciągnął by się dalej bo trafiło się ślepej kurze ziarno w postaci Carlitosa ale na przeszkodzie stanęły kolejno akcja CBŚ z maja 2018, wolta ze strony miasta dot. stadionu (to nie mogło być przypadkowe, przecież wcześniej dali promesę...), wymuszona sprzedaż Carlitosa...I wszystko się posypało.
DD wycofał się od razu, MS zamknęła wszystkie drzwi i próbowała dryfować - i znowu przydarzyły się fartowne strzały w postaci Głowy, Stolara oraz formy życia Ondraszka...
To po prostu musiało dojść do takiego etapu jak teraz - do przysłowiowego dna, od którego można się odbić i próbujemy to robić.
Cały czas zastanawia mnie tylko postawa i rola MS. Bo DD wiele do stracenia nie miał - cwaniak po zaocznym zarządzaniu.
Ale MS mimo wszystko tym co się stało skreśliła się nie tylko zawodowo ale i społecznie na długi czas, przynajmniej w Krakowie i okolicach. Czy jest jakaś cena, którą można zapłacić żeby doprowadzić człowieka do takich decyzji? Nie chcę jej wybielać ale na co ona liczyła w sierpniu 2016 r.? Jaki scenariusz sobie pisała?