Nie znam stanu faktycznego (kiedy który organ rezygnował, czy był jakiś prokurent, pełnomocnik etc.), ale nasi przywódcy nie ogarniają przepisów. Próbowali tylko wytłumaczyć, że chociaż umowa sprzedaży akcji uznawana jest przez nich za nieważną, to - chociaż materialnie powiązana - rezygnacja Sarapaty nie miała z tą sprzedażą formalnego związku i pod tym względem była "ważna". I tu mieli rację, niepotrzebnie ktoś ich tu za to atakował.
Natomiast to, czy ta rezygnacja była skuteczna zależy od tego, komu została złożona i w jakiej formie. To, że Sarapata "jebła papierem" nie oznacza, że "jebła" nim skutecznie i może (ale nie musi i raczej nie jest, chociaż wszystko zależy od tego, jakie organy były w spółce - BL ma rację, że tu jest dobry bajzel) być tak, że formalnie Sarapata była w zarządzie (i odpowiadała za wszystko, co się działo w klubie) aż do czasu, kiedy powołano Wisłockiego.
xd