|
akurat to, u kogo w szufladzie leżą papierki z napisem "akcje Wisły Kraków S.A." to problem najmniejszy. To, że ktoś przetrzymuje w szufladzie papier, nie znaczy, że jest jego właścicielem. To nie ten papier daje tytuł właścicielski, tylko podpisane i wykonywane umowy.
Największym problemem jest fakt, że S.A. straciła zarówno wypłacalność (czyli długoterminową zdolność do regulowania swoich zobowiązań - wypłat pracownikom, spłaty starych długów) jak i bieżącą płynność (stan gotówki w kasie nie pozwala na nic). Czyli nowy prezes albo znajdzie w try miga inwestora, albo w okolicach 20.01 MUSI ogłosić bankructwo.
Wszystkie pozostałe kwestie to są didaskalia, pierdoły i generalnie trzeciorzędne kwestie. Podstawowym problemem jest znalezienie hajsu na już, na spłatę zaległych kwot i rozwiązanie niekorzystnych umów, przez które S.A. była długoterminowo niewypłacalna, tzn. wydatki cały czas przekraczały dochody.
Jeśli się nie uda, to jedynym możliwym scenariuszem jest to co kilka osób włącznie ze mną pisały wcześniej - bankructwo obecnej S.A., odkupienie praw do nazwy Wisła przez nową spółkę niezależną od TSu i jej dalsza działalność bez obciążeń. W sumie to było w ogóle najkorzystniejsze rozwiązanie, ale różne misie i rekiny jeszcze nie chcą całkiem oddać wpływów i próbują ratować trupa.
|