|
Być może fantazja poniosła, ale większość założeń tego planu jest nieunikniona tak czy inaczej, a to w którym miejscu się znajdziemy zależy tylko od tego, czy wokół Wisły zbierze się grupa ludzi chcących przeprowadzić proces w sposób kontrolowany, czy też chaotycznego rozpadu.
S.A. jest bankrutem. Ktokolwiek zostanie jej prezesem, będzie musiał złożyć wniosek o upadłość. Podobnie będzie musiał na jej majątek (śmiech przez łzy na to słowo) wejść syndyk i go zlicytować. Tu nie ma żadnej fantazji, to są oczywiste i standardowe rzeczy w spółkach o takiej kondycji finansowej jak obecna S.A. To, że do tej pory nikt wniosku o upadłość nie złożył było zupełnym kosmosem, wszyscy wiedzą, że Sarapata i cały dotychczasowy zarząd może za to odpowiedzieć zarówno własnym majątkiem, jak i karnie.
Dyskusyjne jest tylko to, czy
a ) ktoś pokroju Kwietnia będzie się chciał zaangażować jeszcze raz
b) syndyk, stara i nowa spółka, miasto, i zarząd Ligi dogadają się na temat płynnej "transfuzji".
c) (nie)kumate Misie i inne płetwale nie będą robić problemów ze sprzedażą praw posiadanych przez obecną S.A., mimo perspektywy utraty wpływów i profitów z klubu.
Science-fiction to to nie jest, formalnie do przeprowadzenia, problemem jest raczej pierońsko krótki czas i potrzeba pełnej współpracy dotychczasowych zarządców klubu (to chyba najsłabszy element tego planu)
|