|
Ly vanna był biedny jak mysz kościelna. On poprostu nie miał jak dla mnie kasy: przyleciał tanią linią lotniczą, jeździł pociągiem, ubrany jak chińczyk z restauracji krzyczący że sajgonki gotowe. Zasłaniający się parasolką mieszkający w Krakowie w jakimś tanim hostelu. No dobra chłop jest skromny żyje skromnie i oszczędnie ale kur... kupno klubu piłkarskiego i później utrzymywanie go to potężna kasa i taki łepek, który nie miał kasy na własny samolot, lepszy hotel, kolacje w porządnej restauracji czy samochód z kierowcą woził ich gołda jak szefem hehe. Ma nagle wydawać miliony zł spłacać nie swoje długi przecież tutaj trzeba gościa. To nie pasuje do takiego łba już bardziej mi to do Szweda pasowało niż do tego.
|